Serdecznie witam wszystkich! Strona ta przeznaczona jest tylko dla ludzi odważnych, śmiało stojących w obliczu NIEZNANEGO, nie bojących się NIEPOJĘTEGO, wolnych od ludzkich wyobraźni i mniemań na temat duchowści i Boga oraz celu naszego istnienia. Strona ta nie jest przeznaczona dla zniewolonych tradycją ludzką oraz tych co nie poszukują uczciwie PRAWDY. Tutaj są umieszczone informacje od bezcielesnych, wielowymiarowych ISTOT ŚWIATŁA na temat nadchodzących REWOLUCYJNYCH zmian ŚWIADOMOŚCI ludzkości pomagających w osiągnięciu celu naszego obecnego przeznaczenia, DOSKONAŁOŚCI. Osiągnięcie statusu istoty SUWERENNO-INTEGRALNEJ.

DEPRESJA

Przypominam, że na tej stronie dzielę się swoimi poszerzonymi doświadczeniami.
Nie jestem ani nauczycielem ani doradcą, ani medium ani nie pośredniczę w kontakcie z pełnią świata.
Nie jestem zainteresowany budowaniem jakichś grup czy relacji międzyludzkich.
Przedstawiam jak najszczerzej to, czego sam doświadczyłem i doświadczam.
To, czego doświadczam ale jeszcze nie rozumiem, staram się nie opisywać.

Dzisiaj chciałbym opisać temat depresji.
Sam przeszedłem ciężką depresję i dzięki pomocy Ducha, pod postacią wielu oblicz, doświadczyłem mądrości, jaką Duch przekazuje, a która buduje silną osobowość wpływającą na to, co spotyka w tym świecie, jak i na innych iluzjach Źródła, Stwórcy, Boga, Ojca itd.
Dzisiaj chcę opisać czym jest dla Boga depresja.
Dlaczego wielu wraca z powrotem do depresji.
Oraz przedstawić korzyści, jakie niesie ze sobą odpowiednie podejście do depresji.
Jakieś 2 lata temu przeczytałem, że 75% Polaków ma problemy psychiczne, znacznie odbiegające od normy.
Niedawno przeczytałem, że 1,5 mln Polaków jest w ciężkiej depresji, a do 2030 roku będzie to już depresja jako choroba śmiertelna.
Na temat depresji mogę się wypowiadać, ponieważ osiągnąłem praktycznie już samo dno depresji. To tak, jak ryba w akwarium płynie i płynie, i jest w tym samym miejscu, bo napiera na szybę lub osioł przywiązany do koła młyńskiego chodzi wiele kilometrów dziennie, ale jest w tym samym miejscu, nigdzie nie doszedł.
Dzisiaj nie chcę opisywać ani stanu, w jakim byłem, ani opisywać jak dokładnie z tego wyszedłem.
Chcę się skupić na pewnych narzędziach zwalczających depresję.
Dla mnie depresja to znak, zwiastun tego, że Bóg stworzył odpowiednie narzędzia i warunki, by zadziałało jego narzędzie do przemiany, zwane depresją.
Jeśli nie ma odpowiednich warunków, to nie powstanie depresja.
Wcześniej tylko nieliczni mogli jej doświadczyć, obecnie rzesze ludzi, a za niedługo całe narody doświadczą tego narzędzia przemiany.
Jak zwykle lubię cytować Biblię, więc ją będę cytował.
Mowa o Bogu z Księgi Joba, która jest przesiąknięta bólem i cierpieniem Joba.
Ks. Joba 36:15, Biblia Warszawska
On wybawia cierpiącego przez jego cierpienie i otwiera jego ucho przez utrapienie.

Wygląda na to, że Bóg używa depresji jako narzędzia przemiany do ratowania człowieka, a także do zwrócenia uwagi na to, co chce Bóg, by człowiek robił i w jakim kierunku szedł, tzw. otwieranie ucha przez cierpienie. Czyli depresja zatrzymuje człowieka w tym pędzie i jeśli człowiek właściwie do niej podejdzie, to ona okaże się wybawcą od tego, co się nazywa mozół ludzki.

Tak jak pisałem powyżej, depresja stanie się udziałem całego świata.
Uważam depresję za narzędzie do przemiany, za rodzaj powołania, nominowanie do szkoły życia, ale na innym poziomie niż dotychczas.

Ew. Mateusza 22:14, Biblia Warszawska
Albowiem wielu jest wezwanych, ale mało wybranych.

Depresja to wezwanie dla wszystkich, ale nieliczni z niej wyjdą zwycięsko, większość polegnie.

Jak w fabryce, będą odrzuty produkcyjne tzw. buble.
Dlatego, że świat nie jest przygotowany na depresję i nie rozpoznaje, że to pradawne narzędzie Boga służące do przemiany osobowości, przekonfigurowania DNA.
Mówiąc językiem religijnym: nie rozpoznają czasu swojego nawiedzenia.

Ew.Łukasza 19:44, Biblia Warszawska
I zrównają cię z ziemią i dzieci twoje w murach twoich wytępią, i nie pozostawią z ciebie kamienia na kamieniu, dlatego żeś nie poznało czasu nawiedzenia swego.

Człowiek samotny, bez wsparcia Ducha, zwanego Duchem Prawdy, Duchem Świętym, Dostrajaczem Umysłu itp., nie jest w stanie pokonać depresję i przetworzyć jej energię oraz stać się odpornym na wszelkie przejawy depresji.

Pisałem w książce i wiele razy na tej stronie, że to, czego oczekuje od nas Jezus tzw. Chrystus to, że będziemy zwycięzcą.
Ew. Jana 16:33, Biblia Warszawska
To powiedziałem wam, abyście we mnie pokój mieli. Na świecie ucisk mieć będziecie, ale ufajcie, Ja zwyciężyłem świat.

Objawienie 2:11, Biblia Warszawska
Kto ma uszy, niechaj słucha, co Duch mówi do zborów. Zwycięzca nie dozna szkody od drugiej śmierci.
Objawienie 3:5, Biblia Warszawska
Zwycięzca zostanie przyobleczony w szaty białe, i nie wymażę imienia jego z księgi żywota, i wyznam imię jego przed moim Ojcem i przed jego aniołami.
Objawienie 2:17, Biblia Warszawska
Kto ma uszy, niechaj słucha, co Duch mówi do zborów. Zwycięzcy dam nieco z manny ukrytej i kamyk dam mu biały, a na kamyku tym wypisane nowe imię, którego nikt nie zna, jak tylko ten, który je otrzymuje.
Objawienie 21:7, Biblia Warszawska
Zwycięzca odziedziczy to wszystko, i będę mu Bogiem, a on będzie mi synem.

Są dwie drogi: albo zwyciężyć albo zostać pokonanym.
Trzecia opcja nie istnieje.

Teksty Biblii są pisane w archaicznym języku, często niezrozumiałym, właściwie i zniechęcającym.
W moim przypadku zawiodły wszelkie techniki, jakimi ludzie się posługują przy tzw. chorobach psychicznych.
Miałem świadomość, że osiągam już dno depresji i jestem bliski samobójstwa.
Byłem niesamowicie biegły w negatywnym myśleniu. Potrafiłem przestrzennie widzieć tylko same złe scenariusze.
Emocje negatywne wręcz wstrząsały mną.
Jednak była jedna myśl „Bóg jest sprawiedliwy”, nie rozumiałem jej, była dla mnie bez sensu, ale ona mnie trzymała na dnie i nie pozwalała na zakończenie tego życia. Dawała mi ciekawość, jak mi pomoże Bóg?
Wyjście z depresji to był proces trwający ponad rok.
Pamiętam, że miałem bardzo dużo tzw. wizji.
Najpierw były to religijne wizje, a więc takie swojskie, bo byłem osobą religijną, a potem zwrócono mi uwagę na mądrość, rozwagę, rozsądek, cierpliwość i wytrwałość na to, co istotne i nieistotne. To zmieniło moje podejście do religii.
Często jak o czymś myślałem z obawą lub strachem, to nagle widziałem jakiegoś gościa co do mnie mówił: „Po co w ogóle tak myśleć, jaki jest w tym sens?”. Te słowa mnie sprowadzały na tory rozsądku i rozwagi, które nie zwracają uwagi na emocje.

Pokazano mi muzykę, odpowiednie dźwięki i słuchałem tej muzyki bardzo dużo. Zauważyłem, że pewne dźwięki dają ulgę psychiczną i w związku z tym słuchałem muzyki godzinami. W trakcie tych godzin słuchania mózg był nastrojony na odbieranie osobowych wiadomości pochodzących jakby z innych wymiarów.
Jakieś niewidzialne osoby przekazywały mi swoją mądrość i swój sposób patrzenia na to, co mnie spotyka.
Słuchałem uważnie, rozważałem to, co do mnie mówiono, oddzielałem to co słuszne od tego co niesłuszne, co istotne od tego co nieistotne.

Często to, co nieistotne tworzy w nas wyobrażenie czegoś bardzo istotnego i ważnego.
Muzyka i odpowiednie myślenie z czasem spowodowały, że emocje znalazły się pod kontrolą i już nie miały wpływu na moje zachowanie.

Dzisiaj rozumiem, że musiało się zmienić moje DNA, bo dzisiaj jestem niezdolny do złego myślenia, nie mam lęków, strachu ani obaw.
Dla mnie ważny jest rozsądek, mądrość, rozwaga.
Kiedy te elementy zakotwiczyły się we mnie, wtedy zacząłem coraz bardziej widzieć i słyszeć, jakby mi się zmysły poszerzyły.
Miałem stały i komfortowy dostęp do tzw. istot wyższych, które pokazały mi z czasem, krok po kroku, w jakim świecie żyję, kim jestem, kim byłem i dlaczego tutaj jestem, i że sam, zanim inkarnowałem się na Ziemi, obrałem sobie, że w pewnym wieku uruchomią mi się procesy, które doprowadzą mnie do depresji, by przekonfigurować i przepalić implanty kontrolujące większość ludzkości.

Opis w Biblii dotyczący działania tych implantów wygląda tak:

Ks. Habakuka 2:13, Biblia Warszawska
Czyż nie pochodzi to od Pana Zastępów, że ludy mozolą się nad tym, co pożera ogień, a narody trudzą się nad tym, co nie ma wartości?

Ten Pan Zastępów to na pewno nie jest Bóg, chociaż tak go określa chrześcijaństwo.
To istota z systemu kontroli, działa tak, że ludzie nie działają w zgodzie i nie poszukują tego, co istotne tylko bzdetami się zajmują i postrzegają te bzdety jako coś wartościowego, honorowego, prawego, pobożnego, patriotycznego itd.

To jak myślimy i co cenimy pozycjonuje nas, albo jako ludzi poddanych zmysłom albo jako ludzi świadomych uczestników życia.

Depresja była czynnikiem przykrym i ciężkim umysłowo i emocjonalnie. Zmęczony zapragnąłem zmiany.
Powstać jak feniks z popiołu.
Słuchałem co do mnie mówiono, wybierałem na początku te informacje, które były sensowne, uczciwe, szczere, chociaż emocjonalnie bolesne.
Wiedziałem już, że emocje służą utrzymaniu mnie w systemie niewoli i kręcenia się w kółko.
Z czasem świadomość, wzbogacana coraz to nową wiedzą, zapanowała nad emocjami.
Ceniłem to co logiczne, sensowne, uczciwe, szczere, rozważne, rozsądne.
Trwanie w tych cechach uruchamiało, jakby pozwalało na poszerzenie zmysłów.

Stałem się biegły w heurystycznym spojrzeniu.
Zmieniły się moje poglądy na temat tzw. diabła i boga.

Do tej pory obydwaj byli tworem wg mojej wyobraźni, teraz zacząłem ich postrzegać inaczej, sensowniej, logiczniej, chociaż dalej byli istotami.

Wpojono mi, że strach można wystraszyć, że to istota osobowa.
Wpojono mi, że pech nie istnieje, że nie istnieje zagrożenie, że ważne jest jakie słowa używamy.

Im bardziej byłem przesiąknięty, jak to ja nazywam, filozofią niebios, tym bardziej stawałem się wolny od poglądów, trzymających mnie przedtem w niewoli.

To jak zapalanie żarówek w ciemnym pokoju, im więcej się zapali, tym jaśniej się robi.
Słuchałem muzyki, słuchałem rozsądku, rozwagi itd., opanowałem emocje, stałem się biegły w introspekcji i dołączyłem do tego medytację.

Siadywałem w zupełnej ciszy po godzinie potem po kilka godzin.
Pozwalałem, by natłok zajęć dnia przeleciał mi przez głowę, a potem robiło się cicho i odbywałem podróże w inne światy.

Zobaczyłem, że im więcej medytuję, tym większy mam spokój i opanowanie.
Powielanie bardzo częste tych czynników powodowało, że kompletnie wyszedłem z depresji, a nawet się wzmocniłem.
Cały czas miałem i mam świadomość obecności wyższych istot w moim życiu, które mi pomagają, bo powiedzmy nauczyłem się ich „języka” i dzięki temu już „nie bełkoczę” i można dojść do porozumienia.

Depresje można leczyć farmakologicznie, bo wszystko jest energią, a nastroje są uzależnione od poziomu pewnych pierwiastków w organizmie ludzkim. Ale to tylko osłabianie mocy depresji.
Ludzie „wychodzą” z depresji, a po jakimś czasie wracają. Czas zależy od człowieka i tego, co w nim jest nagromadzone.
Przede wszystkim wracają do depresji ludzie samotni, chodzi mi o samotność bez wsparcia z tzw. „góry”.
Ci, którzy są w pułapce tzw. pobożności, czyli jestem niegodny. I jak myślą, tak im się dzieje.
Brakuje elementów trwania w kontakcie z tymi zdrowymi istotami i taki ożywiony farmakologicznie człowiek z czasem wypłukuje z organizmu substancje farmakologiczne i wraca do „wymiocin swoich”.
Jezus mówił o trwaniu w Nim i o usychaniu bez Niego.

Ew. Jana 15:4-5, Biblia Warszawska
Ja jestem krzewem winnym, wy jesteście latoroślami. Kto trwa we mnie, a Ja w nim, ten wydaje wiele owocu; bo beze mnie nic uczynić nie możecie.
Kto nie trwa we mnie, ten zostaje wyrzucony precz jak zeschnięta latorośl; takie zbierają i wrzucają w ogień, gdzie spłoną.

Ludzie religijni rozumieją ten werset wg własnej wyobraźni jako modlenie się, chodzenie do kościoła, różańce, odpusty, procesje itp. itd.
Jednak zapewniam, nie jest to trwanie w Nim.
Będzie wielu, co będą powoływać się na to, że głosili w imieniu Jezusa itd. jak poniżej, a on im odpowie, że słuchajcie nie znam was, i to jest straszne rozczarowanie uświadomić sobie, że spędziło się życie na czymś, co nie jest prawdą i jest nieistotne.

Ew. Mateusza 7:22, Biblia Warszawska
W owym dniu wielu mi powie: Panie, Panie, czyż nie prorokowaliśmy w imieniu twoim i w imieniu twoim nie wypędzaliśmy demonów, i w imieniu twoim nie czyniliśmy wielu cudów?
7:23 – A wtedy im powiem: Nigdy was nie znałem. Idźcie precz ode mnie wy, którzy czynicie bezprawie.

To, jak myślimy pozycjonuje nas wobec wyższych światów tych tzw. dobrych i tych tzw. złych.
Dlatego bardzo ważne jest ciągłe odżywianie się wartościowym pokarmem, tak jak to robimy z ciałem fizycznym.

Krok po kroku nauczono mnie rozsądku, rozwagi, mądrości, odpowiedniego myślenia. Nauczyłem się, że każdy dzień jest fajny, nie ma czarnej godziny, nie ma pecha, nie ma szczęścia jako rezultatu magicznych zabiegów. Przestałem narzekać, myśleć o starości, o śmierci.
Odnowiłem się w duchu umysłu.
Minęło już prawie 10 lat, a trwam i rozwijam się w stanie wolnego myślenia tzw. wolność synów Boga.

Myślenie, jakość myśli jest bardzo ważne.
Ten Świat jest zbudowany tylko z 3 elementów.
ENERGIA -UMYSŁ- DUCH.
Związek tych 3 elementów daje MATERIĘ.
Uczę się rozszczepiać te elementy, ponieważ osobno są bardzo pouczające.
To tak jak woda składa się z atomów tlenu, co podsyca ogień i atomów wodoru, który się pali, a w związku jako woda, która gasi ogień.

Reasumując, każdy stan człowieka jest wynikiem, sumą, związkiem poglądów i myśli, które tworzą stan chemiczny ciała, w jakim znajduje się umysł.
Pewien zakres myślenia uwalnia od wpływów emocji, emocje są kontrolowane, uwalnia od wpływu poglądów pozycjonujących człowieka wobec wszechświata. Uwalnia od tego, co nam wpojono, a jest w ramach systemu zniewolenia, kontrolowanego przez implanty, jakie człowiek ma zainstalowane w ciele. Odpowiednie myślenie przepala te implanty tak, że nagle człowiek śmiało i odważnie staje przed obliczem Boga bez strachu i wyobcowania. Nie boi się niewiadomego. Jest pełen nadziei, wierzy, że jest nieśmiertelną osobowością zmieniającą tylko skafandry, czyli ciała. W tych wszechświatach Duch porusza się w materialnych ciałach.
Brakuje poczucia winy, człowiek staje się bezkrytyczny wobec siebie, a jednak jest przepełniony rozsądkiem i rozwagą.
Wieczność jest dla niego przygodą życia. Nie trzyma się kurczowo majątku, rodziny ziemskiej itp.
Jest suwerenny, wolny jak tzw. aniołowie w niebie.
Ma poszerzony wzrok i inne zmysły.
To są wszystko elementy siły ducha, silnej psychiki, nie podatnej na wichry poglądów i wierzeń.
Taki bierze udział w wielkiej przygodzie, jaką przygotował Bóg tylko „godnym”, czyli tym, co pozbyli się tych poważnych i powszechnie szanowanych pierdół i bzdetów, które pozornie przybliżają do Boga, a w rzeczywistości nierozsądnych i nie rozważnych, które oddzielają od Boga.

Tak jak nie możemy się najeść i napić do końca ziemskiego życia, tak też nie możemy raz pomyśleć dobrze i żyć w tym myśleniu.
Pijemy i jemy systematycznie i też musimy trwać w myśleniu światłym, to jest gwarancja zdrowego kontaktu ze wszechświatem i tacy nie wracają już do „wymiocin swoich”.

To tak pobieżnie nakreśliłem szkic depresji.

CHWILOWA PRZERWA

W związku z tym, że na stronie jest do mnie kontakt, otrzymuję sympatyczne maile nie tylko opisujące Państwa osobiste doświadczenia, ale też i pytania dlaczego nie ma następnych wpisów.
Pragnę wyjaśnić, że od kilku miesięcy wykonuję pewien projekt, który wymaga prawie 100%-go zaangażowania.
Z tego powodu nie mam czasu na odpowiadanie na maile, a jeśli odpowiadam to z bardzo dużym opóźnieniem, za co przepraszam.

By pisać potrzebuję skoncentrowania i skupienia, a teraz całe moje skupienie i uwaga jest poświęcona na realizację pewnego projektu, którego pewien etap kończy się na początku marca i wtedy zamierzam dokończyć te wpisy, jakie zacząłem jeszcze w tamtym roku, ale nie zdążyłem je napisać.

Dziękuję za wyrozumiałość.

Osoby, które dopiero zaczęły czytać wpisy zadają dużo pytań, na które jest odpowiedź w innych moich wpisach, dlatego tym trudniej mi jest odpowiadać na maile opisując to samo, co już jest w innym miejscu napisane.

Z własnego doświadczenia wiem, że odpowiedzi na pytania przychodzą, ale trzeba być cierpliwym i spokojnym.
Nie raz pragnąłem znać odpowiedź na jakieś pytanie i jak ją otrzymałem, to wydawało mi się, że zrozumiałem, a po jakimś czasie, jak doszła dodatkowa wiedza, to wtedy przypominało mi się, że za szybko dostałem odpowiedź na pytanie, przez co pobieżnie zrozumiałem.
Także pytania są bardzo dobre, ale ci, co odpowiadają, mówię o tych tzw. wyższych istotach, czasami nie chcą odpowiedzieć na pytanie, bo może zostać pobieżnie zrozumiane, a bardziej ich interesuje głębsze uświadomienie tematu z pozoru niepowiązanego, bo to tylko pozór, a potem okazuje się, że ten temat głębiej przygotowuje na przyjecie odpowiedzi.

 

Dzisiaj chcę przedstawić powiedzmy „moje” stanowisko w sprawie tzw. długu pranicznego i karmy.
Piszę w cudzysłowie „moje”, ponieważ nie jestem twórcą stanowiska wobec tych tematów, a raczej zostałem pouczony o tym, jaki jest właściwy stosunek do tego zagadnienia. Zrozumiałem, uświadomiłem sobie, a nadświadomość zapanowała nad tym i wiem, że tak należy traktować te sprawy, jak je poniżej wyjaśnię, mam nadzieję, że zrozumiale, ponieważ pojmuję i rozumiem to powiedzmy duchowo, a brakuje mi słów, by opisać ten powiedzmy styl życia.

Postaram się w najprostszy sposób przedstawić to czego mnie nauczono.
Jest to jeden z elementów PRAWDY, jakiej naucza DUCH za pośrednictwem różnych „narzędzi”, w moim przypadku akurat nauczyła mnie tej lekcji pewna istota nadludzka, która żyje życiem rozwojowym, czyli doświadcza i rozwija się tak, jak pozostałe istoty zamieszkujące jej świat.
To taki ich styl życia, „pogoń” za doskonałością.
U nas stylem życia jest pogoń za pieniądzem, władzą itp.

Niewłaściwy stosunek do tematu długu pranicznego i karmy nie jest przypadkiem, on jest zaprogramowany i każdy, kto wyznaje dług praniczny i karmę na niskim poziomie pojmowania, sam sobą przedstawia, że jest w gronie tzw. recyklingu, czyli system nad nim działa.

Coraz częściej spotykam się w rozmowach, internecie, TV, a nawet w filmach z tym, że promuje się dług praniczny i karmę jako coś oczywistego i tym dyscyplinuje się ludzi.
Mówi się: uważaj co robisz, bo to do ciebie wróci.
Jeśli ktoś ci pomógł, to masz u niego dług, więc jeśli nie chcesz mieć długu, nie proś innych o pomoc itp. itd. Jeśli ty pomagasz innym, to oni mają dług u ciebie.
Słyszę te twierdzenia i poglądy bardzo często.
Nawet ostatnio, oglądając „Gwiazdy Lombardu”, jeden z właścicieli powiedział, że wierzy w karmę i dlatego uczciwie się zachowuje, bo nie chce, by w tym lub przyszłym życiu spotkała go nieuczciwość.
Nawet MARVEL w „Doktor Strange” mocno podkreśla temat karmy.
Na koniec jeden z bohaterów odchodzi, bo boi się, że karma wróci do niego, więc woli nie angażować się w coś tam. Uznał, że dobrze zrobi jak innych zostawi z problemem i niech oni sami sobie radzą, bo jak powiedział: za wszystko trzeba zapłacić i wszystko wróci do ciebie, więc on odchodzi.
Paradoksalnie, jak na ironię losu, wg jego wiary zostawiając ich samych z problemem, by samemu nie płacić, by nie angażować się w problem, to wg jego wiary powinno to samo go spotkać później, czyli ktoś go zostawi sam na sam z problemem.
Za płytko myślał, brak wyobraźni, bał się zrobić coś, bo to do niego wróci, więc zrobił coś, co i tak do niego wróci, zamknięte koło.

Wydaje się, że to jest pętla zdarzeń i nie ma z niej wyjścia, a jednak jest znacznie wyższy poziom, poziom bardziej zaawansowanej KARMY.
Patrząc analogicznie jak w szkole, świat pozostał powiedzmy na poziomie 4 klasy w 10-klasowej szkole KARMY.
A ja właśnie chcę przedstawić 10 klasę KARMY i PRANY.
Twierdzenia na temat KARMY i DŁUGU PRANICZNEGO, jakie są obecnie na świecie, reprezentują bardzo niski poziom i brakuje im rozsądku oraz wiedzy z poziomów wyższych.
Ludzie tego słuchają i wnika to w ich umysł, a człowiek posiadający tylko umysł jest bardzo podatny na manipulację.
Wiedza to informacja, wnika w umysł.
Świadomość to wiedza świadoma, jak sama nazwa mówi.
Świadomość rozróżnia co jest właściwe, a co nie, z wiedzy jaką otrzymuje.
Nadświadomość to wiedza władcza, ponad świadomością, zarządza energiami oraz kontroluje inteligentne siły, które chcą manipulować, w naszym przypadku nami ludźmi.

Jak wiele razy wspominałem, Biblia jest dla mnie cenną księgą, ponieważ zawiera w sobie diamenty prawdy.
Biblii nie da się zrozumieć na poziomie świadomości, a tym bardziej umysłem.
Do napisania Biblii zaangażowała się grupa istot posługująca się minimum nadświadomością, bo to jeszcze jakoś tam przemawia do ludzi.
Umysł i świadomość nie potrafią odczytywać holistycznie i gubią się, i zniekształcają wiedzę, jaką przekazują te istoty.
Dlatego często cytuję Biblię, bo zawiera cenne diamenty prawdy, istotnej wiedzy prowadzącej do wolności Synów Bożych, wolności inaczej zwanej suwerenność. Niepodatność na nic, a władza nad pełnią. To taka 10 klasa KARMY i PRANY.

Na poziomie wiedzy i świadomości tak zgadzam się z tymi twierdzeniami.
Dług praniczny istnieje i karma do nas wraca zawsze.
Nawet jest to zapisane w Biblii.

List do Galacjan 6:7, Biblia Warszawska
Nie błądźcie, Bóg się nie da z siebie naśmiewać; albowiem co człowiek sieje, to i żąć będzie.
Nic tylko karma.
To, co robisz do ciebie wróci.
Święta prawa i jeszcze raz prawda, bardzo poważnie piszę.
Całe chrześcijaństwo na tym stanęło i utknęli jak w grząskim bagnie.
Bo nie zauważyli innych świętych słów z Biblii, mówiących o stosunku Boga do pewnych ludzi.

Spójrzcie poniżej, zwróćcie uwagę co mówią te wersety.

2 Ks. Samuela 22:27, Biblia Warszawska
Ze szczerym postępujesz szczerze, Z przewrotnym surowo.

Psalm 18:26, Biblia Warszawska
Z pobożnym obchodzisz się łaskawie, Z nienagannym postępujesz nienagannie.

Psalm 18:27, Biblia Warszawska
Z czystym okazujesz się czysty, A z przewrotnym postępujesz przewrotnie.

CO CZŁOWIEK SIEJE TO ŻĄĆ BĘDZIE, czyli KARMA.
Bóg reaguje na wiarę człowieka zgodnie z poziomem wiary tego człowieka, jak powyżej.

Na poziomie wiedzy i świadomości tak zgadzam się z tymi twierdzeniami.
Dług praniczny istnieje i karma do nas wraca.
A że posługuję się nadświadomością, to ja zarządzam energią praniczną i karmą, i nie wierzę w to, że pomagając innemu on u mnie zaciąga dług, a jeśli coś zrobię, nawet dobrego, to mnie to samo spotka, bo to do mnie wróci, nie, nie wierzę, bo to co robię, robię z innych pobudek.

Właśnie te inne pobudki decydują o poziomie KARMY i PRANY, i to one wprowadzają człowieka podzielającego ich poglądy na 10 poziom szkoły.

Nie wierzę w KARMĘ i PRANĘ tak, jak wierzą powszechnie ludzie, a te ich wyznanie jest nacechowane strachem i mocno ograniczone.

Nie wierzę, ponieważ „CO CZŁOWIEK SIEJE TO ŻĄĆ BĘDZIE” i zacytowane ostatnie trzy wersety z Biblii popierają mnie na poziomie nadświadomości.
Wierzę w BEZINTERESOWNOŚĆ i MIŁOŚĆ BEZWARUNKOWĄ, i to sieję i taki jestem.
Bóg z bezinteresownym jest bezinteresowny i zawsze ma do nas miłość bezwarunkową.
W Jego miłości do nas nie ma cienia warunków.
Istoty nadludzkie często bezcielesne mają większe doświadczenie z Bogiem, bo też i są zdecydowanie starsze, nie tylko wiekiem, ale i doświadczeniem.
Te istoty pokazały mi rożne poziomy i warstwy świadomości oraz to, że Bóg reaguje na nas zgodnie z naszym poziomem wiedzy, świadomości lub nadświadomości.
Jeśli wierzymy w dług i karmę, to nas to w co wierzymy spotka, bo jak w powyższych wersetach, co człowiek sieje to żąć będzie, bo Bóg z człowiekiem postępuje tak, jak człowiek wierzy (czyli według wiary).
Więc polecam wzbogacić wiedzę i uświadomić sobie, że jest coś takiego jak BEZINTERESOWNOŚĆ i MIŁOŚĆ BEZWARUNKOWA, i jeśli to człowiek sobie uświadomi, to nadświadomością zapanuje nad emocją, która wiąże się z wiarą, pozostającą na poziomie strachu pranicznego i karmy, jak dla mnie negatywną emocją.

Sieję BEZINTERESOWNOŚĆ i MIŁOŚĆ BEZWARUNKOWĄ powiązane z ŻYCZLIWOŚCIĄ do ludzi i istot nadziemskich cielesnych i bezcielesnych tych, co mi sprzyjają i tych, co chcą mi zaszkodzić, i co sieję, to do mnie wróci, więc, sieję wyższe wartości i siły duchowe, wyzwalające człowieka spod nieświadomości, jaka jest na rękę tym istotom, które „zachorowały” na chciwość i pozbawiły się miłości do innych na rzecz samolubstwa.

Wg mnie wiara w BEZINTERESOWNOŚĆ, MIŁOŚĆ BEZWARUNKOWĄ i ŻYCZLIWOŚĆ jest wyższym poziomem świadomości KARMY i PRANY, i przynosi człowiekowi wyższy poziom istnienia, i jest bardziej korzystna, niż tylko pozostanie na poziomie dobrych i złych uczynków, i życie pod ich wpływem.
Pomagam ludziom nie oczekując od nich pomocy ani zapłaty. Widzę głupotę, brak rozsądku u ludzi, a jednak cieszę się z ludzkości takiej, jaka jest i nic złego jej nie życzę, bo taki mam charakter, a nie dlatego nie życzę, bo ta nieżyczliwość do mnie może wrócić.
Jak widzicie Bóg to tajemnicza istota, postępuje z człowiekiem zgodnie z tym, jaki człowiek jest i w co wierzy, coś jakby lustro.
Dlatego szukam wyższych poziomów nadświadomości.
Jeśli staniemy się BEZINTERESOWNI i będziemy żyć i oddychać MIŁOŚCIĄ BEZWARUNKOWĄ to BEZINTERESOWNOŚĆ i MIŁOŚĆ BEZWARUNKOWA stanie się naszym udziałem, jak w lustrze będzie nas „prześladować”.

Nadświadomość to jak urządzenie do rozmagnesowywania tych, co się spięli, czyli namagnesowali się rożnymi poglądami i żyją pod ich dyktando.
Nadświadomość mówi: ok, tak jest, ale jest jeszcze coś ponad tym, i jak człowiek jest uczciwy i szczery, to mu to pokaże, to, co go uwalnia, dodaje skrzydeł i czyni suwerennym.

Człowiek świadomy, raczej wg mnie tkwiący w nieświadomości, czyli mający nie uporządkowaną wiedzę, będzie siedział, żył w strachu uczynków i nie osiągnie celu wolności Synów Bożych.

Tak obrazowo, człowiek nieświadomy, tylko z wiedzą, z 4 klasy, to taki co tylko zna z matematyki dodawanie, mnożenie, dzielenie i tym rozwiązuje wyższą matematykę. A wyższa matematyka to całkiem inne wzory.

Wydaje mi się, że wyjaśniłem zrozumiale.
Reasumując, w skrócie KARMA i PRANA wracają do nas wg naszej wiary i poziomu, na jakim jesteśmy, więc bardzo ważne i zdrowe dla człowieka jest, by posiadać takie urządzenie do „rozmagnesowywania” jak BEZINTERESOWNOŚĆ i BEZWARUNKOWĄ MIŁOŚĆ nie oczekującą rewanżu.
Wyższe istoty, te świetliste, są na wyższym poziomie nadświadomości i nawet coś więcej, i one mają już tak rozwinięty charakter, że to co robią robią doskonale. Na tym poziomie one nawet nie pomyślą, że mogą robić źle, ale nie dlatego, że wierzą, że te zło wróci do nich. Taki tok myślenia jest dla nich obrzydliwością, to my ludzie możemy tak myśleć, ale to znowu koło zamknięte, bo jednak to zło wraca do człowieka.

KRAINA UMARŁYCH

Nawiązując do poprzedniego wpisu, chcę opowiedzieć o moich obserwacjach z dzieciństwa. Jako dziecko na wakacje jeździłem na wieś do babci, a tam obok mieszkał wujek ze swoją rodziną. Mieli różne zwierzęta. Był tam kurnik, a w nim kury i kogut. Obserwowałem czasami z ciekawości życie kur, ich zachowania i zwyczaje. Siadałem przed kurnikiem i potrafiłem tak siedzieć z godzinę, dwie. Podglądałem życie kur i była w tym nutka jakiejś subtelnej energii, która dawała mi coś do myślenia na temat życia.
Teraz jak piszę, to przypomina mi się, że dzisiaj wielu ludzi lubi oglądać w TV różne seriale społeczne pokazujące codzienne życie różnych ludzi.
Wracając do kurnika, to tam kury, jak to kury, chodziły sobie i ciągle coś dziobały, szukały w ziemi, trawie, roślinach. Całymi godzinami, dniami ciągle chodziły i dziobały. Czasami niektóre leżały na ziemi lekko zagrzebując się w piasku. Niektóre siedziały w kurniku i jak zniosły jajko, to jakby zadowolone wybiegały z kurnika i dawaj dzióbać coś tam na ziemi. Był tam też jeden kogut. Ciągle coś tam „gadał”. Grzebał w ziemi, a jak coś wygrzebał, to wołał kury, by przyszły i to co znalazł zjadły. Wobec jednej z kur był bardzo agresywny. Ciągle jak tylko był przy niej dziobał ją. Ona sobie spokojnie coś tam w ziemi dziobała, a on podchodził do niej i ją dziobał aż pióra wyrywał z niej. Po jakimś czasie kura miała prawie cały grzbiet goły bez piór. Raz wujek mi powiedział, że ten kogut „szarogęsi” się w kurniku i jutro on mu głowę utnie. Czekałem na jutro analizując jego życie, patrząc dzisiaj na niego. Nic, dalej piał, ganiał kurę i dumnie się rządził w kurniku.
Pamiętam jak myślałem sobie, jutro wujek go zarąbie i nie będzie rozrabiaki i kury będą wolne. Rano życie kurnika przebiegało jak zazwyczaj. Siedziałem i obserwowałem zachowanie kur i koguta, było jak co dzień, bez zmian. Potem wujek wszedł z pieńkiem i siekierą do kurnika, złapał koguta i można powiedzieć na oczach kur obciął głowę kogutowi, puścił od razu go na ziemie, a ten bez głowy jeszcze się potykając przebiegł kilka metrów i padł w konwulsjach. Jeszcze się nogi ruszały i potem cisza i spokój.
Wydawało mi się, że dobrze wujek zrobił temu łobuzowi, teraz kury będą miały spokój.
To takie moje osobiste doświadczenie z dzieciństwa.
Myślałem jak dziecko i rozumowałem jak dziecko.
W miarę dorastania, pod wpływem osobistych doświadczeń, mój światopogląd ulegał ciągłej progresji.
Kiedyś pod wpływem wewnętrznej potrzeby zacząłem czytać Biblię.
O moim doświadczeniu już pisałem nie raz, więc nie chcę się powtarzać.
Znalazłem kiedyś w Biblii taki tekst.
Ks. Ezechiela 32, Biblia Warszawska
32:20
Padną wśród pobitych mieczem; przygotowali obok nich łoże dla całego jego wojska
32:21 I odezwą się do niego z krainy umarłych najwięksi bohaterowie: Zejdźcie, ty i twoi pomocnicy, i leżcie wśród nieobrzezanych, pobitych mieczem.
32:22 Tam jest Assur i cały jego lud dokoła jego grobu, wszyscy pobici, sami tacy, co padli od miecza.
32:23 Ich groby urządzono w najgłębszym dole otchłani, a jego lud spoczywa dokoła jego grobu; wszyscy pobici, sami tacy, co padli od miecza, którzy dawniej szerzyli postrach w krainie żyjących.
32:24 Tam jest Elam i cała jego ludność dokoła jego grobu – wszyscy pobici, sami tacy, co padli od miecza, którzy jako nieobrzezani zeszli do podziemnej krainy; dawniej szerzyli postrach w krainie żyjących, a teraz znoszą zniewagę wraz z tymi, którzy zstąpili do grobu.
32:25 Wśród pobitych przygotowano łoże dla niego i całego jego wojska; dokoła jego grobu są sami nieobrzezani, pobici mieczem, którzy dawniej szerzyli postrach w krainie żyjących, lecz teraz znoszą zniewagę wraz z tymi, którzy zstąpili do grobu i pochowano ich wśród pobitych.
32:26 Tam jest Mesech i Tubal wraz ze swoim wojskiem dokoła jego grobu, sami nieobrzezani, pobici mieczem, którzy dawniej szerzyli postrach w krainie żyjących.
32:27 Nie spoczywają z bohaterami, którzy niegdyś padli, którzy zstąpili do krainy umarłych w swojej wojennej zbroi; ich miecze położono im pod głowy, a ich tarcze na ich kościach, gdyż lęk przed tymi bohaterami panował niegdyś w krainie żyjących.
32:28 I ty będziesz pogrzebany wśród nieobrzezanych, i legniesz wraz z pobitymi mieczem.
32:29 Tam jest Edom, jego królowie i wszyscy jego książęta, którzy w swoich grobach zostali złożeni wraz z pobitymi mieczem; leżą z nieobrzezanymi, z tymi, którzy zstąpili do grobu.
32:30 Tam są wszyscy książęta północy i wszyscy Sydończycy, którzy zstąpili wraz z pobitymi, mimo postrachu, jaki szerzyło ich bohaterstwo, okryci są hańbą, leżą jako nieobrzezani wraz z pobitymi mieczem i znoszą zniewagę wraz z tymi, którzy zstąpili do grobu.
32:31 Gdy ich zobaczy faraon, pocieszać się będzie całym swoim ludem. Faraon i cały jego lud – to pobici mieczem – mówi Wszechmocny Pan,
32:32 Gdyż szerzył on postrach w krainie żyjących i dlatego będzie pogrzebany wśród nieobrzezanych wraz z pobitymi mieczem: faraon i cały jego lud – mówi Wszechmocny Pan.

Za życia na Ziemi szerzyli postrach, byli „kimś”, teraz po śmierci siedzą w krainie umarłych już nie tacy dumni i pewni siebie.
Jakiś czas temu sam zorientowałem się, że my też jak te kury żyjemy w zagrodzie i nam się przyglądają tzw. wyższe istoty i „wyłączają” co chwilę kogoś, a my toczymy tutaj za życia swoje własne gierki, ambicje, dążenia, pragnienia itp. itd.
Widzę, że wielu żyje tak, jakby tutaj mieli żyć wiecznie.
Ja na Ziemi czuję subtelną energię w sobie i kiedy zacząłem ją badać i analizować, to zrozumiałem, że jest to informacja, przeświadczenie, że jestem tutaj tylko chwilowym gościem, przechodniem.
Ta świadomość otworzyła mi oczy na pewien aspekt tej sceny, tego życia tutaj. Im więcej świadomości w człowieku, tym więcej siły duchowej, zdolnej stawić opór tzw. Panu Zastępów.

Ks. Habakuka 2:13, Biblia Warszawska
Czyż nie pochodzi to od Pana Zastępów, że ludy mozolą się nad tym, co pożera ogień, a narody trudzą się nad tym, co nie ma wartości?

W świecie chrześcijańskim uczy się, że ten Pan Zastępów to prawdziwy Bóg, ale ja pod wpływem osobistych doświadczeń uważam, że jest to istota o niejasnych intencjach, która zaprogramowała ludzkość, by zachowywała się jak te kury w kurniku, czyli spędzała czas życia na zaspokajaniu zachcianek, potrzeb, żądz, zajmowała się tzw. pierdołami, a tego co istotne nie szukała itp. itd.
Przeanalizujcie ten werset.
Dzisiaj na tym poziomie świadomości brzmiałby może tak:
„Czyż to nie programista „Anu” zaprogramował człowieka tak, że brakuje mu świadomości. Wgrał w człowieka brak rozsądku tak, że człowiek nie docieka i nie szuka prawdy. Czy to nie „Anu” zaprogramował w człowieku poglądy i pragnienia, które do niczego co jest związane z wolnością nie prowadzą, a raczej tak zniewalają, że z człowieka robią łatwe naiwne istoty do dalszej obróbki.”

Jak te kury, żyjemy „swoim” zaprogramowanym życiem pędzeni strachem, popychani nadzieją, sterowani samotnością.
Tutaj „rządzimy” się, a tam?
O tym „tam” program nie pozwala myśleć, straszy i wywołuje nieprzyjemne uczucia.
Jak na dłoni widać, że wszystko działa wg jakiegoś planu i programu.
Tutaj ludzie przelewają pot, gwiazdorzą, politykują, trzęsą narodami, mniejsi regionami, jeszcze mniejsi miastami, mniejsi firmami, rodzinami, itd.
Każdy coś robi. Niby idzie postęp, ale jak widać głownie technologiczny.
Masy, miliardy ludzi są martwi, mówiąc językiem religijnym, martwi duchowo.
Bo zajmują się tym, co daje gwarancję, że będą martwi, zajmują się tym, co „nie przynosi pożytku”, bo tak zostali zaprogramowani. Na dodatek to, co może ich wyzwolić uważają za zło.
Brak cierpliwości i rozsądku oraz rozwagi czyni z nich martwych, niewrażliwych na „dobro”, „światło”, no bo po co, do czego to potrzebne, ważne, by było co zjeść, w co się ubrać no i mieć kasę na spełnianie zachcianek. Wszyscy wierzą w kolej życia. Młodość, średni wiek, starość i śmierć.
Uważają to za coś normalnego, ale wg istot światła takie nastawienie to „pijaństwo i głupota”.
No cóż wg słów Jezusa jeszcze działa władca tego świata.
Jezus powiedział w ew. Jana 16:33: „nie lękajcie się, ufajcie ja zwyciężyłem ten świat”.
Tłumacząc to na współczesny język brzmiałoby to tak:
„słuchajcie ten system da się pokonać, bo ja go pokonałem, wierzcie w to, że wy też go pokonacie”.
Tylko po co pokonywać i co pokonywać, tak powie ten, co jest pod siłą, wpływem tego systemu, czyli wg Jezusa jest martwy.

Ewangelia Mateusza 8.21-22

Biblia Warszawska: „A drugi z uczniów rzekł do niego: Panie, pozwól mi wpierw odejść i pogrzebać ojca mojego. Ale Jezus rzekł mu: Pójdź za mną, a umarli niechaj grzebią umarłych swoich.”

Kilka lat temu nie pojechaliśmy na pogrzeb bliskiej osoby. Za to pojechaliśmy miesiąc później. Bliska osoba, która nas przywitała spytała dlaczego nie przyjechaliście na pogrzeb. Zanim coś powiedzieliśmy ta starsza osoba powiedziała, że modliła się do Boga z pytaniem: „dlaczego oni nie przyjechali”. Wtedy nagle w jej umyśle zabrzmiał właśnie ten werset z Biblii: „…umarli niechaj grzebią umarłych swoich.”
Ta starsza kobieta od razu zrozumiała, że Bóg do niej przemówił. Potem powiedziała: „wynika z tego to, że my, co byliśmy na pogrzebie, to jesteśmy martwi. Patrzyła mi w oczy jakby coś chciała zobaczyć. Była bardzo szczera w tym. Mówiła do mnie: „czyli jestem martwa, a wy żyjecie, co zrobić by żyć, by być żywym?”. Wielu zadaje mi pytania co robić, by być żywym. Niektórzy piszą, że zazdroszczą mi, że jestem szczęściarzem, ale ja tak nie uważam. Po prostu rozwiązuję zadanie podkładając odpowiednie wzory.
Kluczem do wszystkiego jest świadomość, którą trzeba budować, a jak się zachowa spokój i cierpliwość, to dochodzi do kontaktu z czymś potężniejszym, ze światłem życia.
O budowaniu świadomości, o warunkach i pracy nad tym, cały czas piszę, od początku pokazując element po elemencie tej układanki.
Świadomość prowadzi do nadświadomości, a ta prowadzi do nauki „języka” Boga i wprowadza na wyżyny duchowe, do suwerenności i wolności i panowania nad całą pełnią, nad wszystkim tak, że człowiek nie trafia do krainy umarłych, jak to URANTIA mówi tak łagodnie, do hal oczekiwania. Tam się czeka na dalszą inkarnację, by przeżyć życie i wrócić wiernie znowu do krainy umarłych i tak w kółko.
Jesteśmy nieśmiertelni, nie da się nas zabić, więc jest sposób na takich jak my, uwięzić w poglądach.
Nadświadomość uczy człowieka kim jest i co to znaczy i skąd to pochodzi, że coś mu się podoba, a coś nie, co to znaczy „ja” kiedy mówi „ja”, uczy oddzielić program od siebie i daje zwycięstwo nad tym programem.
W następnym wpisie opiszę, na podstawie wersetu mówiącego o mozole nad tym, co nie przynosi zysku, jak to po części w praktyce wygląda.

CELOWA DEZORIENTACJA

Wiele razy już pisałem, że na Ziemi panuje dezorientacja celowo kontrolowana przez tzw. wyższe istoty, zarządzające tym sektorem tego urządzenia, jakim jest wszechświat.
Te tzw. „wyższe istoty” na Ziemi są znane pod nazwą „upadli aniołowie”.
Syn prawdziwego Boga, na Ziemi znany jako Jezus Chrystus, pokonał system dezorientacji i wprowadził na Ziemi wiele z nauk PRAWDY.
Powiedział między innymi o systemie oszustwa przyrównując Ojca Boga do ogrodnika zarządzającego ogrodem:
Ew. Tomasza
40 Rzekł Jezus: „Krzew winny zasadzono poza Ojcem, a ponieważ nie jest mocny, wyrwą go z korzeniami i zniszczeje”.

Ew. Jana 15:1, Biblia Warszawska
Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest winogrodnikiem.

Wiele razy wypowiadał się, że Ojciec jest PRAWDĄ, a PRAWDA nazywa rzeczy po imieniu.

Natomiast upadłe wyższe istoty tzw. zarządcy zrobili coś takiego:
Ew. Filipa
13. Ziemscy zarządcy chcieli okłamać ludzi; wiedzieli, że ludzie są jednego pochodzenia z rzeczywiście godnym. Wzięli określenia szlachetne i nazwali nimi rzeczy złe, aby w ten sposób okłamać ludzi i przywiązać do złego. Następnie ci ziemscy zarządcy, jakby z łaski, proponują ludziom oddalanie się od „złego” i przywieranie do „dobrego”, tym, z którymi się kontaktują. Ci rządcy ziemscy usiłują uczynić uprzednio wolnych ludzi niewolnikami na wieki.

14. Istnieją moce, które dają człowiekowi (władzę), nie chcąc go ratować. Czynią to (aby podporządkować go).

Wprowadzono w tym sektorze wszechświata dezorientacje i Ziemia jest obecnie w okresie kwarantanny, odłączona od „sieci”, pozbawiona „internetu”, czyli tzw. DUCHA ŚWIĘTEGO, o którym Jezus mówił, że jak nastąpi „wylanie DUCHA ŚWIĘTEGO” na całą Ziemię na wszelkie ciało, to wtedy cała ludzkość pozna prawdę. Do tej pory prawdę będą mogli poznać tylko ci, co nawiązali osobisty kontakt z Duchem, który wprowadza we wszelką prawdę.
Ew. Jana 16:13, Biblia Warszawska
Lecz gdy przyjdzie On, Duch Prawdy, wprowadzi was we wszelką prawdę, bo nie sam od siebie mówić będzie, lecz cokolwiek usłyszy, mówić będzie, i to, co ma przyjść, wam oznajmi.
Prawda nazywa rzeczy po imieniu, jest jak matematyka, która posiada wzory do rozwiązania karkołomnych zadań matematycznych. Jeśli podstawimy złe wzory, nigdy nie osiągniemy prawidłowego rozwiązania zadania.
Więc po co tracić czas na ułudę i oszukiwanie samego siebie?

O ludziach żyjących w tym systemie dezorientacji Jezus powiedział tak:
Ew. Tomasza
28 Rzekł Jezus: „Stanąłem w środku świata i objawiłem się im w ciele. Znalazłem ich wszystkich pijanych. Nie znalazłem nikogo wśród nich spragnionego, a dusza moja bolała nad synami ludzkimi, gdyż są ślepi w swych sercach i nie przejrzą, że puści przyszli na świat i starają się wyjść z tego świata puści. Teraz jednak są pijani. Gdy odrzucą swoje wino, wtedy będą pokutować”.

Człowiek nie uzbrojony w Ducha Prawdy, nie żyjący z nim w symbiozie, nie pojmuje co jest plewą, a co ziarnem. Na plewę mówi ziarno, a na ziarno plewa.
Uczę się na Ziemi poprzez swoje osobiste doświadczenia jak zarządzać energiami i jak je rozróżniać.
Jestem jakby mentalnie daleko dalej do przodu, ale jednocześnie po części i mentalnie i fizycznie jestem obecny na Ziemi, i obserwuję panującą sofistykę, której twórcą jest sam twórca samostanowienia Lucyfer.
Szkoda mi ludzi, którzy pragną być „w niebie” ze strachu przed śmiercią i karą.
Wiem, że PRAWDA przesieje i prześwietli każdego człowieka, i lepiej za w czasu pozbyć się tak złych pobudek jak prowadzenie strachem.
Wiele z religijnych zachowań człowieka wypływa ze strachu. W tych zachowaniach nie ma nic z Miłości, uczciwości, rozsądku, rozwagi a w końcu z Prawdy.
Duch ma „czujniki” wysoko nastawione i bardzo wrażliwe na strach, rozpoznaje zapach strachu z dużej odległości.
W jednej ze swoich wypowiedzi Jezus powiedział, że już bojaźliwi nie zostaną wpuszczeni do Raju.
Cała ta religijność jest oparta na strachu. Taki jest skutek systemu dezorientacji.
Ludzie widzą na szybach, ciastkach, przypalonych ubraniach przez żelazko itd. itp. wizerunki tzw. świętych osób. Potem modlą się do tego wizerunku, co tylko świadczy, że nie mają osobistego kontaktu ze ŹRÓDŁEM.
Prawdziwe wyższe istoty patrzą na tych „upitych” ludzi i próbują przedrzeć się przez ten system i pomóc mówiąc PRAWDĘ, a jednak czy trzeźwy może dogadać się z bełkoczącym pijakiem.
Wszystko zależy od fazy upicia.

Antoni Krauze, reżyser filmu „Smoleńsk”, w jednym ze swoich wywiadów opowiedział o tym, jak przeżył śmierć kliniczna i spotkał „za drzwiami” kogoś, kto zadał mu pytanie: „co dobrego zrobiłeś w życiu”. Wrócił na Ziemię, by zrobić coś dobrego.

Kiedy czytałem ten wywiad od razu zobaczyłem, że stanął autentycznie za drzwiami, ale tego studia, gdzie są „aktorzy” przybierający kostium Boga, Jezusa, Kriszny, Buddy, Mahometa itd., ojca, matki, bliskich przyjaciół, w zależności od tego, kto w co wierzy lub nie wierzy, co ceni lub nie ceni.
Zakładają nakładkę, roztaczają sztuczny zapach, który tak programują, że człowiek ma go rozpoznać jako wszechogarniającą miłość i miejsce pokoju i szczęścia tak, by wytworzyć tęsknotę i wiele podobnych uczuć, by zniewolić dalej człowieka i by zrobił dobrowolnie to, co oni chcą osiągnąć, czyli zgodzić się na dalszą inkarnację na Ziemi. Pisałem już nie raz o tym.
Prawdziwy Bóg nigdy nie zada pytania: „co dobrego zrobiłeś”.
On wszystko wie.
Nie potrzebuje pobudzać człowieka do refleksji.
Człowiek stający przed nim sam siebie widzi tak, jak On widzi człowieka i ta relacja odbywa się bez słów.
Bóg nie zadaje pytania: „co dobrego zrobiłeś”, bo człowiek nie odróżnia dobra od zła.
Na Ziemi jest tak duża dezorientacja, to, co wydaje się dobre jest złe, bo wynika z niskiej wiedzy i nie poznania osobowości Boga.
Przykład, chrześcijaństwo, tzw. formułka: „w imieniu Jezusa Chrystusa”.
Kiedy byłem w strukturach kościoła chrześcijańskiego, czy to katolickiego, czy zielonoświątkowego, używano ciągle takiego sformułowania: „w imieniu Jezusa Chrystusa”….
A co o tym mówi sam Jezus.
Ew. Marka 16:17, Biblia Warszawska
A takie znaki będą towarzyszyły tym, którzy uwierzyli: w imieniu moim demony wyganiać będą, nowymi językami mówić będą,
16:18
Węże brać będą, a choćby coś trującego wypili, nie zaszkodzi im. Na chorych ręce kłaść będą, a ci wyzdrowieją.

A w innym miejscu mówi tak:
Ew. Mateusza 7:22, Biblia Warszawska
W owym dniu wielu mi powie: Panie, Panie, czyż nie prorokowaliśmy w imieniu twoim i w imieniu twoim nie wypędzaliśmy demonów, i w imieniu twoim nie czyniliśmy wielu cudów?
7:23 A wtedy im powiem: Nigdy was nie znałem. Idźcie precz ode mnie wy, którzy czynicie bezprawie

Rozmawiałem niedawno z jednym z pastorów kościoła protestanckiego i właśnie to mi powiedział, że w imieniu Jezusa prorokuje, wypędza demony i modli się nad chorymi, i wielu zdrowieje to znaczy, że Bóg działa, no bo jak to inaczej zrozumieć?
On sam po tych objawach utwierdzał się w tym, że to, co robi, robi dobrze.
A jednak miał w sobie niepewność.
Wiedział, że jest coś nie tak, tylko nie wiedział co jest nie tak.

Wobec tego, co jest nie tak?
Raz mówi Jezus „w imieniu moim” będziecie robić to i to, a drugi raz tym, co robili w jego imieniu to i to mówi idźcie przecz, nie znam was.
No to o co chodzi?
A no chodzi o płytkie rozumowanie, skutek działania systemu dezorientacji.
Tutaj nie chodzi o używanie słów „w imieniu Jezusa Chrystusa”, takie słowa może wypowiedzieć każdy człowiek na Ziemi.
Tutaj chodzi o działania z poziomu ŹRÓDŁA, PRAWDY, działania wynikające z kompatybilności systemów.
Człowiek scalony z Bogiem nie musi używać słów typu „w imieniu”, on działa na poziomie Boga i to jest to, co Bóg uważa za „w imieniu moim”.

Ewangelia św. Jana

15:1 Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest winogrodnikiem.
15:2 Każdą latorośl, która we mnie nie wydaje owocu, odcina, a każdą, która wydaje owoc, oczyszcza, aby wydawała obfitszy owoc.
15:3 Wy jesteście już czyści dla słowa, które wam głosiłem;
15:4 Trwajcie we mnie, a Ja w was. Jak latorośl sama z siebie nie może wydawać owocu, jeśli nie trwa w krzewie winnym, tak i wy, jeśli we mnie trwać nie będziecie.
15:5 Ja jestem krzewem winnym, wy jesteście latoroślami. Kto trwa we mnie, a Ja w nim, ten wydaje wiele owocu; bo beze mnie nic uczynić nie możecie.
15:6 Kto nie trwa we mnie, ten zostaje wyrzucony precz jak zeschnięta latorośl; takie zbierają i wrzucają w ogień, gdzie spłoną.
15:7 Jeśli we mnie trwać będziecie i słowa moje w was trwać będą, proście o cokolwiek byście chcieli, stanie się wam.
15:8 Przez to uwielbiony będzie Ojciec mój, jeśli obfity owoc wydacie i staniecie się moimi uczniami.
15:9 Jak mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem; trwajcie w miłości mojej.

To jest obrazowy opis działania na poziomie ŹRÓDŁA, PRAWDY, BOGA.
I tutaj, w tym „trwaniu w Bogu” też jest dezorientacja, bo ludzie wierzą, że modląc się, idąc na kolanach do kościoła, pozdrawiając itp. itd. trwają w Bogu.
Niestety to nieprawda.
Zadanie nie zaliczone, zły wzór matematyczny podstawiono do zadania i wychodzi zawsze zły wynik.
Nawet do takich absurdów już doszło i będzie dochodzić, o których Jezus, będąc na Ziemi zapowiedział:
Ew. Jana 16:2, Biblia Warszawska
Wyłączać was będą z synagog, więcej, nadchodzi godzina, gdy każdy, kto was zabije, będzie mniemał, że spełnia służbę Bożą.
16:3 A to będą czynić dlatego, że nie poznali Ojca ani mnie.

Ew. Mateusza 11:27, Biblia Warszawska
Wszystko zostało mi przekazane przez Ojca mego i nikt nie zna Syna tylko Ojciec, i nikt nie zna Ojca, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić.

To, że ktoś mówi coś poprzedzając to słowami ” w imieniu…” nie znaczy, że działa z pozycji Boga.
Ci, co sobie przywłaszczyli te płytkie sformułowania i nadużywali „w imieniu”, doprowadzili do śmierci fizycznej mnóstwo istnień ludzkich.

To są przykłady dezorientacji na podstawie tzw. chrześcijaństwa.
Wyliczać takich błędnych działań mógłbym wiele, ale nie o to chodzi.
Ci ludzie, uważający się za „sługi boże”, jak o sobie mówią, co dowodzi, że nie działają na poziomie Boga, będą jeszcze wiele ciemnoty rozsiewać, bo TRWAJĄ w upiciu w systemie zarządców, którzy sprawują władzę nad ludźmi przez ludzką wiarę w kłamstwo tych zarządców.

Jeszcze jeden przykład dezorientacji na podstawie Biblii.
Kolega opuścił szeregi kościoła protestanckiego i teraz ci, co zostali w tych szeregach, tacy wcześniej mili i bliscy, odwracają się od niego i nie chcą z nim rozmawiać, ani pozdrawiać na ulicy, bo robią to zgodnie z Biblią, bo tam w pismach apostoła Pawła jest napisane, by takich ludzi, którzy wyszli z kościoła nie pozdrawiać.
Wiele razy pisałem, że w kościele protestanckim w niektórych wyznaniach autentycznie wierzy się, że Biblia jest nieomylna i nie posiada błędów.
Akurat tak się składa, że kolega wyszedł z takiego ugrupowania co wierzy w nieomylność Biblii i dlatego, zgodnie z zaleceniami apostoła Pawła, nie pozdrawiają go ani nie witają się z nim.

A tak się akurat składa, że w tej samej Biblii jest taka wypowiedź Jezusa:
Ew. Mateusza 5:47, Biblia Warszawska
A jeślibyście pozdrawiali tylko braci waszych, cóż osobliwego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią?

No cóż, ci ludzie uważają, że czynią coś „w imieniu Jezusa” i że „trwają w Bogu” chodząc co tydzień do kościoła i modląc się.
Odrzucili ewangelię Jezusa, a tylko głoszą ewangelię o Jezusie.
Nie patrzą holistycznie.
Wybierają pewne wersety zapominając o następnych, tworzących mapę.

Nie zrozumcie mnie źle, nikogo nie atakuję, nie chodzi mi o konkretne osoby, chodzi mi o system dezorientacji, o pokazanie na kilku przykładach jak działa ten system i jak sofistycznie obraca prawdę w kłamstwo, a kłamstwo w prawdę.
Tak jak pisałem, dla mnie PRAWDA jest jak matematyka, jak podstawię złe wzory, nigdy nie osiągnę sukcesu i nie rozwiążę zadania, więc po co tracić czas i być jak osioł przywiązany do żłobu, który w ciągu dnia przejdzie ze 100 km, ale nigdzie nie dojdzie.
Osioł, nie wiem jak daleko by biegł, nigdy nie stanie się koniem, bo to nie bieg czyni koniem.

W następnym wpisie opiszę tych, co znaleźli się „za drzwiami”, a tutaj byli „kimś”.

PRAWDA i FAŁSZ

Wiele razy już pisałem o tym, co zobaczyłem na temat naszego życia tutaj na Ziemi. Głownie zazwyczaj cytuję wersety z Biblii, którą też uważam za zmanipulowaną przez ciemność, ale jednak zawiera ona wiele istotnych danych, które umknęły uwadze istot, które sprawują kontrolę na Ziemi.
Te istoty żyją i żywią się energią ludzką wynikającą z wiary w kłamstwo, jakie te istoty rozsiewają. Wiara w kłamstwo podtrzymuje ten system zła i egoizmu tych istot.
Wiara w kłamstwo działa na ludzi tak, że mają zagwarantowane, że będą brali udział w ciągłym cyklu życia na Ziemi lub Ziemiach.
Ważne, że ludzkość ma pewne poglądy i je przekazuje z dziada pradziada itd. Te poglądy, jak się zorientowałem, to są elementy tego matrixu.
Dzisiaj chciałbym delikatnie poruszyć pewien aspekt życia istot światłych, o jakim mówił Jezus na Ziemi, a który daje wiele do myślenia i objawia po części całkiem inne oblicze niebios.
Ci, co wierzą w zasady tego matrixa, zgorszą się lub będą tłumaczyć sobie to w różny sposób.
Przypomnę kilka wersetów, które naświetlają sytuację:
W Biblii jest ich dużo, ale przedstawiam kilka.
Pierwsze mówią o rozmowie Jezusa z istotą lub grupą istot, zwaną diabłem, który twierdzi, że ma legalną władzę nad Ziemią.
Ew. Łukasza 4:5, Biblia Warszawska
I wyprowadził go na górę, i pokazał mu wszystkie królestwa świata w mgnieniu oka.
4:6 I rzekł do niego diabeł: Dam ci tę całą władzę i chwałę ich, ponieważ została mi przekazana, i daję ją, komu chcę…

Władza otrzymana legalnie, ale Zarząd źle zarządzał i odbył się sąd wyższych istot nad zarządem ziemskim.
Ew. Jana 12:31, Biblia Warszawska
Teraz odbywa się sąd nad tym światem; teraz władca tego świata będzie wyrzucony.

No i wersety z Ew. Filipa

13. Ziemscy zarządcy chcieli okłamać ludzi; wiedzieli, że ludzie są jednego pochodzenia z rzeczywiście godnym. Wzięli określenia szlachetne i nazwali nimi rzeczy złe, aby w ten sposób okłamać ludzi i przywiązać do złego. Następnie ci ziemscy zarządcy, jakby z łaski, proponują ludziom oddalanie się od „złego” i przywieranie do „dobrego”, tym, z którymi się kontaktują. Ci rządcy ziemscy usiłują uczynić uprzednio wolnych ludzi niewolnikami na wieki.

14. Istnieją moce, które dają człowiekowi (władzę), nie chcąc go ratować. Czynią to (aby podporządkować go).

Czyli wiara w kłamstwo podtrzymuje ten system.
Miałem jakiś czas temu takie zdarzenie.
W moim osobistym kontakcie z wyższą istotą żyjącą w wolności, powiedziała mi coś takiego:
„Umieracie, bo wierzycie w to.”
Ten świat ma swoje prawa moralne, poglądy i głosi, że są to poglądy Boga.
A jednak jakiś czas temu miałem znowu kontakt z istotą i ta mi wskazała na jeden werset z Biblii, i dała do zrozumienia, że nasze poglądy moralne są stworzone przez zarządców, by utrzymywać system.
Zaprezentuję ten werset poniżej:
Ew. Mateusza 22:30, Biblia Warszawska
Albowiem przy zmartwychwstaniu ani się żenić nie będą, ani za mąż wychodzić, lecz będą jak aniołowie w niebie.
Od młodości byłem uczony, że rodzina to boska sprawa i nakaz,
Nagle taka konfrontacja z tym wersetem.
Wynika z niego, że tam nie ma rodzin, komórek społecznych itp.
Więcej, wynika z tego wersetu, że takie będą niektórzy wiedli życie, ci, co wejdą do nieba. Ponieważ tak żyje niebo. Nie ma rodzin.
Jeśli my uprawiamy seks, który jest odbiciem tego, co w niebie i robimy to tylko z bliską nam osobą, bo tak nakazują zasady moralne, to czy te zasady nie są w świetle powyższych wersetów złe, a są nadane, narzucone jako dobre przez złe istoty.
Co jest w tym seksie takiego, że tym istotom zależy, byśmy wiązali się z jednym partnerem.
Mówi się, że wolność seksualna to dzieło diabła, a może to dzieło istot światłych, tylko ludzie wypaczają to dzieło.
Chyba ludzkość nie dojrzała do pewnych prawd.

Jak to Jezus powiedział
Ew. Jana 16:12, Biblia Warszawska
Mam wam jeszcze wiele do powiedzenia, ale teraz znieść nie możecie;

Temat dla wielu może być wrażliwy i denerwujący, więc nie ciągnę go dalej.

Miałem następne informacje.
Kiedy człowiek osiąga stały poziom świadomości, życia wiecznego, że jest wieczną istotą i nic jej nie grozi i wie, że pojęcie grzechu pochodzi od istot sprawujących kontrolę nad ludzkością, wtedy taki człowiek jest obiektem zainteresowania wyższych istot, które w miarę możliwości wprowadzają człowieka na wyższe poziomy boskiej świadomości, świadomości wolności tzw. synów bożych.
Lubię doświadczać człowieczeństwa. Zmęczenie, wyczerpanie, relaks, przyjemności, ciepło, zimno, zmieniające się ciało. Nie choruję, bo mam inna świadomość, ale za to wyobrażałem sobie jak się organizm zestarzeje i jak to umrę, jak to będzie. Próbowałem sobie to wyobrazić. Nie ze strachu, a z ciekawości jak takie doświadczenie smakuje.
Żyję jako istota wieczna, doświadczająca niskości.
Samo doświadczanie jest dla mnie bardzo cenne.
Kiedy tak rozmyślałem, to pojawiła się istota ze światła i powiedziała mi, żebym nie wizualizował sobie takiej przyszłości, bo to nie ma sensu, ponieważ wiedza świadomości, jaka mnie czeka, uwolni mnie całkowicie od tego systemu i będę musiał zakończyć w inny sposób pobyt na Ziemi w tym ciele.
Powiedział mi, że to całe przekonanie o dziecku, młodzieńcu, ojcu, dziadku i że trzeba umrzeć jak inni, i że każdego na Ziemi to spotka i spotkało, to jest to przekonanie systemu kontroli. Wyższe istoty odnotowały i odnotowują jednostki ludzkie, które są „wniebowzięci”, po prostu nie mogli umrzeć, ale musieli zakończyć swój żywot w ciele na tej Ziemi, więc takie istoty ludzkie przechodzą przemianę przy asyście wyższych istot.
Jest w Biblii taki tekst opowiadający o człowieku, który osiągnął taki poziom, że musiał go z Ziemi zabrać „ognisty rydwan”.
Jezus powiedział coś takiego:

Ew. Marka 9:1, Biblia Warszawska
I mówił im: Zaprawdę powiadam wam: Niektórzy z tych, co tu stoją, nie zaznają śmierci, zanim nie ujrzą Królestwa Bożego, nadchodzącego w mocy.

To jest ciekawe, bo te Królestwo Boże jeszcze nie nadeszło.
Ci, co twierdzą, że nadeszło, mylą się i to bardzo.
Gdyby Królestwo przyszło, świat wyglądałby inaczej.
Czyli wynika z tego, że są ludzie, którzy żyją na Ziemi już ponad 2 000 lat.

Jak się ma do tego powszechna wiara w to, że trzeba umrzeć i że to jedyna droga.
Tak się ma, że każdy, kto wierzy w taką śmierć, doświadcza jej i ta wiara jest gwarantem tego, że wróci z powrotem na Ziemię żyć w nieświadomości poprzednich doświadczeń, ważne, że będzie wyznawał pewne poglądy, pochodzące wprost od władców sytemu.
Te poglądy generują energię, jaka jest niezbędna tym istotom i gwarantują stały poziom dawców energii.

Jezus powiedział archaicznym językiem, zrozumiałym w tamtych czasach, o tym, że będą tacy, co złamią ten system i wyjdą z jego pola grawitacyjnego, spod jego wpływów:

Ew. Mateusza 7:14, Biblia Warszawska
A ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do żywota; i niewielu jest tych, którzy ją znajdują.

Czyli są jednak tacy, co łamią system.

Istota powiedziała mi, że wyzwolono mnie z poglądów religijnych, z pojęcia grzechu pierworodnego, piekła i nieba. Pokazano mi, że jestem wieczną istotą, niepodlegającą jakiemukolwiek osądowi, dotyczy to tylko tych, co mają świadomość bycia wieczną istotą pochodzenie boskiego.
Ci, co wierzą, że są upadłym człowiekiem, tych czeka autentycznie sąd.
Ci, co się boją, lękają o swoje życie dowodzą, że długa przed nimi droga do osiągnięcia statusu wolnego syna Bożego.
Może nie starczyć czasu na pełny rozwój, osiągnięcie wysokich poziomów świadomości.
Czas na Ziemi jest ograniczony, nawet o tym wie diabeł.
Objawienie Jana 12:12, Biblia Warszawska
Dlatego weselcie się, niebiosa, i wy, którzy w nich mieszkacie. Lecz biada ziemi i morzu, gdyż zstąpił do was diabeł pałający wielkim gniewem, bo wie, iż czasu ma niewiele.

Pomimo, że działa tutaj tzw. diabeł, to i tak prawdziwe rządy należą do tzw. Ducha Świętego.
Ew. Filipa:
16. Rządcy ziemscy byli przekonani, że to, co czynili, dokonywali swoją władzą i z własnej woli. W rzeczywistości jednak to Duch Święty potajemnie działał za ich pośrednictwem, czynił tak, jak Sam uważał za stosowne.

Wersetów mówiących o tym, że rządzi Duch jest dużo.
Po części, jak to się mówi na Ziemi, na rękę jest mu to, co dzieje się na Ziemi, bo przy okazji, poprzez naukę, tworzy sobie silne osobowości, tworzy mocarzy wolnych, w mig pojmujących fałsz i błyskawicznie rozpoznających zło.
Jest na to pewien czas, a potem matrix się wyłączy.
Ks. Izajasza 34:4, Biblia Warszawska
I wszystkie pagórki rozpłyną się. Niebiosa zwiną się jak zwój księgi i wszystkie ich zastępy opadną, jak opada liść z krzewu winnego i jak opada zwiędły liść z drzewa figowego.

Na razie zbiór „moralnych” zasad, poglądów „mądrości” życiowej i ludowej stoi na straży systemu, który ma jeszcze pozwolenie, by istnieć.
Ważne jest to, by jednostka w miarę szybko rozpoznała czym jest materia, wieczność, miłość, poznała samą siebie, kim jest, a jest to możliwe w miarę pomnażania świadomości.
Niebiosa czuwają i patrzą na ludzkość.

Psalm 53:3, Biblia Warszawska
Bóg spogląda z niebios na ludzi, Aby zobaczyć, czy jest kto rozumny, Który szuka Boga.

A ci, co szukają, nie zostają bez pomocy.
Ew. Mateusza 7:8, Biblia Warszawska
Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje, a kto szuka, znajduje, a kto kołacze, temu otworzą.

Problem polega na dostrojeniu się do tej komunikacji.
Wiele początkujących komunikacji uległo zerwaniu, ponieważ brakowało ludzkiej stronie cierpliwości, by poznać wiarę, świadomość, odmienną od ludzkiej.
Czasami właśnie ta świadomość w konfrontacji z ludzką nabytą świadomością przegrywała, jak w kontakcie Jezusa ze swoimi uczniami.
Ew. Jana 6:60, Biblia Warszawska
Wielu tedy spośród uczniów jego, usłyszawszy to, mówiło: Twarda to mowa, któż jej słuchać może?

*  *  *  *

A Jezus powiedział: „A błogosławiony jest ten, kto się mną nie zgorszy.” (Ew. Mateusza 11:6, Biblia Warszawska).

OTCHŁAŃ

Najadłem się na wieczór. W nocy około 1:30 obudziłem się, bo poczułem, że organizm ma problem z trawieniem. Zacząłem odczuwać nasilający się nieprzyjemny stan organizmu w okolicach brzucha, żołądka. Od razu postanowiłem, że skupię się na tym doświadczeniu i zobaczę o co chodzi, ponieważ chwilę wcześniej ogarnęły mnie ciemne emocje. Nasiliły się negatywne myśli. Jakby coś złego, osobowego, do mnie się zbliżyło, bo powstały korzystne warunki w postaci obciążenia fizycznego organizmu.
Już od dawna zorientowałem się, że różne pokarmy, napoje, zmęczenie lub ekscytacja powodują, że organizm produkuje różne substancje chemiczne, które jakby wabią emocje pozytywne lub negatywne, a w bardziej zaawansowanym stanie można doznać nagłego kontaktu z istotą osobową.
Nieprzyjemny stan organizmu mocno się nasilił, a z nim negatywne myśli wręcz płynęły do mnie. Zacząłem je obserwować, nie podchodząc do nich emocjonalnie. Czułem, że ogarnia mnie stan jakby depresji, brakowało pozytywnego myślenia, jedynie co, to przyjąłem pozycję obserwatora i to spowodowało, że emocje i myśli nie weszły we mnie, tylko były jakby obrazem, jaki oglądam. Poczułem nagły silniejszy ból brzucha czy żołądka. Już z 30 min nie spałem. Było ciemno, a po chwili, po bólu poczułem jeszcze większą ciemność. Zorientowałem się, że nie jestem już w ciele, bo przestałem czuć ciało. Była wszechogarniająca ciemność, a w niej obecność istoty osobowej o złym nastawieniu do mnie, ale nie agresywnym. Cały jej „atak” na mnie przejawiał się w mówieniu do mnie. Jednocześnie poczułem, że przemieszczam się w tej ciemności. Jakbym leciał, lewitował, ale ciągle powiedzmy do przodu, w jednym kierunku. Jak się zorientowałem, że jestem poza ciałem, to naszły mnie silne realistyczne myśli, że to już koniec, że wszystko, co do tej pory znałem, już dla mnie nie ma znaczenia, nie istnieje. Rodzina, przyjaciele, praca, ulubione zajęcia, przyjemności, a nawet myślałem o tym, że tam została Polska, Świat, wydarzenia, cały ten splendor. Bardzo głęboko doświadczyłem tej świadomości, że już nic nie wróci z tych doświadczeń co miałem na Ziemi. Już nie zobaczę słońca, nie poczuję zapachów, deszczu, zimna, ciepła. Wszystko, w czym żyłem do tej pory, zostało gdzieś w tyle i miałem świadomość, że powoli oddalam się od tego sposobu życia. Przeleciały mi myśli, że pozostawiam tę boską iluzję.
Emocje i myśli o Ziemi i życiu na Ziemi, o polityce, zamieszkach, a także o ulubionych filmach, programach, to, co cieszy i bawi, to już nie wróci. Miałem silną świadomość, że to jest, istnieje, żyje dalej, że dalej tam toczy się cała ta iluzja, ale ja jej już nie doświadczę i to tak nagle skończyłem doświadczać, bez przygotowania, bez nasycenia się.
Widziałem oczami wyobraźni żonę, dzieci, znajomych, w ogóle ludzi, jak budzi się ranek i rozpoczynają nowy dzień pracy, życia, ale to już nie dla mnie. Zacząłem skupiać się na tym, czego doświadczyłem na Ziemi. Postanowiłem, że będę usilnie sobie przypominał każde doświadczenie tego wszystkiego, co tutaj przeżyłem.
Wtedy, jak z cienia, pojawiła się ta istota. Nie widziałem jej, bo było tak ciemno, że nawet świadomość nie widziała, jedynie wyczułem jej obecność i usłyszałem jej telepatyczny głos mówiący językiem ludzkim, po polsku.
„Nie wysilaj się, z czasem wszystko zapomnisz. Im dalej, tym bardziej wygasają wszelkie doświadczenia, jakie tutaj doświadczyłeś. Z czasem, w miarę odległości, zapomnisz, te doświadczenie przyćmi tamte.”
Za tym głosem poszła silna fala emocji, strachu, paniki, bezradności, ale w tym temacie to jestem już doświadczony i nie przyjąłem żadnej z tych myśli.
Byłem bezemocjonalny, spokojny. Pomyślałem sobie:
„Ok, skończyło się te doświadczenie tak nagle, ale z tego powodu nie będę rozpaczał. Skupię się na tym, czego doświadczam teraz. Tylko nie ulec emocjom i nie rozrzewniać się na myśl co zostawiłem. Szkoda, że tak szybko się skończyło, było tak kolorowo, a tutaj taka dotykalna ciemność z samotnością. Eksploruję to, czego doświadczam teraz, jestem istotą nieśmiertelną, zmieniły się warunki, ale ja dalej istnieję, kwestia tylko – jaka energia jest we mnie, muszę się pilnować, by ciemność, która osłabia i wyczerpuje wszelką energię pozytywną, nie weszła we mnie”.

Mam świadomość, bo nieraz tego doświadczyłem boleśnie, zanim nie nauczyłem się wybierać „dobre” od „złego”, że to „zło” potrzebuje ludzkich złych myśli, by się zakotwiczyć w człowieku. Dlatego świadomie unikałem nawet takich z pozoru ludzkich reakcji jak smutek, żal, wspomnienia, rozrzewnianie się itp.
Myśli, obrazy i emocje wywołują stany ducha, a myśli skomasowane o pewnej skupionej częstotliwości, jeśli im człowiek jako świadomość ulegnie, to wnikają i w zależności od swojej jakby natury, albo dodają siły, albo zabierają wszelkie siły, i pogrążają tak, że nie ma ani jednej pozytywnej myśli, jakby unieruchamiają istotę, świadomość. Pozytywne jakby dodają skrzydeł.
Reasumując, nie dopuściłem do siebie myśli strachu, samotności, żalu, rozpaczy, paniki itp. itd., jakie pojawiły się po wyjściu z ciała i doświadczenia gęstej ciemności. Wtedy od razu poczułem, że przemieszczam się w tej otchłani ciemności.
Pojawiła się istota, która była zła, po prostu zła. Czułem ją jako oszusta, kłamce, który nie robi nic na siłę poza używaniem inteligentnie siły perswazji.
Nie przyjmowałem to, co mówi ta istota, słyszałem co mówi, ale dusza, duch, świadomość, były wolne od podzielania poglądów tej istoty.
Wtedy zorientowałem się, że subtelnie przyspieszyłem w tym ruchu w ciemności. Kiedy opowiadał mi o tym, co „straciłem” i co mnie czeka, to nie wywołało we mnie nawet tzw. „drgnięcia powieki”, wtedy też poczułem dalsze przyspieszanie. Po chwili zorientowałem się, że im bardziej daję odpór, nie przyjmuję negatywnych myśli, nawet tych tak niewinnie wyglądających jak żal, smutek nad tym, co zostawiło się, to wszystko powoduje, że przyspieszam.
Miałem świadomość, że cały czas w tej wszechogarniającej ciemności poruszam się „do przodu”, czyli coraz dalej od Ziemi i to poruszam się idealnie prosto przed siebie.
Im bardziej ignorowałem tzw. zło, tym bardziej przyspieszałem.
Jak zaakceptowałem to nowe doświadczenie, to poczułem subtelną obecność wielu istot osobowych, jakie są przede mną, jakby na końcu tej drogi.
Im bardziej pozytywnie myślałem, tym bardziej czułem coraz silniej ich obecność. Po jakimś czasie zaczęła blednąć obecność tej złej istoty. Została w tyle i oddalałem się od niej, po drugie widziałem, że ona już męczy się i jest jej ciężko, bo podążając ze mną zbliżaliśmy się do światła, które mnie wprawiało w pozytywny nastrój, a na nią działało oślepiająco i męcząco.
Doszedłem do granicy ciemności i nagle, jak od linii, pojawia się światłość.
Inny świat, czego oko nie widziało i ucho nie słyszało.

1 List do Koryntian 2:9, Biblia Warszawska
Głosimy tedy, jak napisano: Czego oko nie widziało i ucho nie słyszało, i co do serca ludzkiego nie wstąpiło, to przygotował Bóg tym, którzy go miłują.

Zbliżyło się wiele istot zbudowanych jakby ze światła, jak hologramy. Obraz był wyraźny. Emocje na takim poziomie, jakiego jeszcze nie doświadczyłem na Ziemi. Myśli same żyły, były wszechogarniające jak zapach na łące. Nie było innych myśli jak jakieś takie mocno mądre, inteligentne, kreatywne. Na wszelką jakby trudną sytuację siła myśli była większa niż ta sytuacja wymagała, by poradzić sobie z nią.
Tam nie było troski: uda się, czy się nie uda.
Przypomina mi się, że jak wsiadam do auta, to nigdy nie martwię się, czy dojadę, czy nie, czy podołam drodze, czy nie. Po prostu jadę i już. A znam ludzi, którzy jak wsiadają do auta, to martwią się drogą, nawet tą kilka kilometrów. Boją się, że zrobią wypadek itp. Ja im mówiłem, że to bez sensu, bo te przejmowanie się spina i osłabia umysł, koncentrację, logiczne myślenie i refleks.
Właśnie tam było wszechogarniające powodzenie, nie istnieje sytuacja, jakiej nie rozwiąże się. Nie istnieje ciemność, jaka mogłaby ogarnąć tą światłość.
Wielka wszechogarniająca pewność siebie i powodzenia we wszystkim.
Istoty powiedziały ludzkim głosem:
„Wszystko jest szkołą i nauczaniem oraz bez ustanku jesteście testowani, nawet jak opuszczacie ciała fizyczne, nawet jak wam się wydaje, że to już koniec, to też jest test, jak się zachowacie w takim stanie świadomości. Obserwowaliśmy jak sobie poradzisz w tej konfrontacji z nadzorcą, na jego terenie.”
Wróciłem nagle do ciała, bo zdałem sobie sprawę, że będę dalej żyć na Ziemi.
Bardzo istotne są myśli, jakiego rodzaju i kształtu są.
Prawie jak Moc z „Gwiezdnych Wojen”, myśli przenoszą na jasną stronę mocy i ciemną, i to myśli pogrążają w ciemności lub światłości. To myśli, nic więcej. Jakby one były tą najmniejszą cząstką istnienia, a zarazem podstawą istnienia. Jest moc i siła tej mocy oraz jej kształt w nas jest uzależniony od naszego myślenia.
To tak, jak człowiek się zakochuje, zawsze podstawą jest myśl, która tworzy coraz silniejsze emocje z czasem, jak gromadzą się coraz bardziej myśli pozytywne o innej osobie, emocje stają się coraz silniejsze. Wielu nie widzi, że za tą silną „chemią”, jak się mówi, stoją myśli, subtelne, przywołujące silne emocje.
Tak samo jest z nienawiścią. Pojawiają się myśli krytykujące inną osobę i w miarę rozwoju i wzmacniania się tych myśli, jak budowa domu, coraz wyżej i wyżej, tak tutaj gromadzą się myśli, tworzą emocje, emocje podsycają myśli, a myśli emocje, i tak na wzajem, i powstaje silne uczucie nienawiści i wrogości, z czasem słabi widzą tylko emocje i szukają wyładowania ich.
Sztuką jest przeprowadzać introspekcję i mieć świadomość panującą nad myślami. Kto osiągnie ten stan, żyje innym stylem życia, niż powszechnie panujący na Ziemi.
Zobaczyłem w swoich doświadczeniach z innymi istotami, że ich myśli i styl życia jest kompletnie inny niż nasz.
My jesteśmy jakby na poziomie telefonu stacjonarnego tarczowego, a oni na poziomie najnowszych smartfonów. Dla wielu to może nie jest dobre porównanie, ale takie do mnie przemawia.
W Biblii przeczytałem kiedyś takie słowa, które sobie zapamiętałem i teraz chcę zacytować:

Ks. Izajasza 55:9, Biblia Warszawska
Lecz jak niebiosa są wyższe niż ziemia, tak moje drogi są wyższe niż drogi wasze i myśli moje niż myśli wasze.

2 List do Koryntian 12:2, Biblia Warszawska
Znałem człowieka w Chrystusie, który przed czternastu laty – czy to w ciele było, nie wiem, czy poza ciałem, nie wiem, Bóg wie – został uniesiony w zachwyceniu aż do trzeciego nieba.
12:3 I wiem, że ten człowiek – czy to w ciele było, czy poza ciałem, nie wiem, Bóg wie –
12:4 Został uniesiony w zachwyceniu do raju i słyszał niewypowiedziane słowa, których człowiekowi nie godzi się powtarzać.

Najpierw Bóg mówi przez tzw. swoje usta, że myśli i postępuje inaczej niż my, a potem Apostoł Paweł mówi, że znał kogoś, kto znalazł się w trzecim niebie i doświadczył takiego stylu wypowiadania się, że aż człowiekowi nie godzi się tak mówić ani powtarzać.
Co to były za słowa nie wiem, jak to kiedyś czytałem i zrozumiałem, że raczej chodzi o to, że tam w tym trzecim niebie jest taki styl myślenia i życia, że człowiek nawet nie zrozumie o co chodzi.
Dlatego ludzie na niskim poziomie doświadczenia mówią językiem religijnym  „nie godzi się”. Mało doświadczyli i byle co jest dla nich już cudem i boskim doświadczeniem. Dlatego też te „boskie” istoty unikają takich ludzi, którzy z byle czego robią boskie objawienie lub boski cud.

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: