Serdecznie witam wszystkich! Strona ta przeznaczona jest tylko dla ludzi odważnych, śmiało stojących w obliczu NIEZNANEGO, nie bojących się NIEPOJĘTEGO, wolnych od ludzkich wyobraźni i mniemań na temat duchowści i Boga oraz celu naszego istnienia. Strona ta nie jest przeznaczona dla zniewolonych tradycją ludzką oraz tych co nie poszukują uczciwie PRAWDY. Tutaj są umieszczone informacje od bezcielesnych, wielowymiarowych ISTOT ŚWIATŁA na temat nadchodzących REWOLUCYJNYCH zmian ŚWIADOMOŚCI ludzkości pomagających w osiągnięciu celu naszego obecnego przeznaczenia, DOSKONAŁOŚCI. Osiągnięcie statusu istoty SUWERENNO-INTEGRALNEJ.

Nie pierwszy to ani nie ostatni wirus, ale ten jest szczególny ponieważ jego celem jest reset ludzkości oraz mutacja fizyczno duchowa.
Skupiam się ostatnio na tym co się dzieje.
Nie ma we mnie cienia, choćby chwilowego lęku przed wirusem.
Dzięki temu mogę bardziej słuchać „głosu” Ducha.
Po prostu jestem świadomym uczestnikiem tego życia i mam inną poszerzoną świadomość.
Nabyłem ją przebywając w kontakcie  z Duchem.
Jak kiedyś pisałem, poprzez głębokie problemy jakie miałem nauczyłem się mieć na pewnym poziomie kontakt z Duchem.
Ten mi udzielił kosmicznej świadomości.
Dzięki temu mogę widzieć dużo dalej i głębiej.
Duch wszystko nadzoruje, bez Jego wiedzy i przyzwolenia nic się nie dzieje.
Dzisiaj dla wielu wydaje się, że dla ludzkości wydarza się tragedia z powodu wirusa.
Tzw. duchowni modlą się do Boga o uwolnienie od wirusa.
A kto z nich myśli czy to przypadkiem nie ten Bóg  sprawił, że pojawiły się pewne okoliczności i wprowadzono tego wirusa na świat?
Jeśli tak to dlaczego ?
Wydaje się, że ci duchowni w ogóle nie myślą tymi kategoriami.
Oni mają utarte szlaki, poglądy i wzorce i jeśli coś nie mieści się w tych ramkach to znaczy, że to nie jest Bóg.
Wg mnie żyją w błędnej pewności siebie i czeka ich rozczarowanie bo wierzą w boga własnego mniemania, boga własnej wyobraźni.
Używają słów, że coś, „to obraża ich uczucia religijne” a ja uważam i mogę śmiało powiedzieć, że to oni obrażają moje uczucia religijne nazywając Bogiem twór własnej wyobraźni.

Biblia przesiąknięta jest wieloma wersetami, które mówią, że żyjemy na terytorium Boga i to On decyduje co się wydarzy i że bez Jego woli nic się nie dzieje.
Nawet jeśli „ZARZĄDCOM” (tym ,którzy w Jego imieniu mają sprawować nadzór nad wszechświatami) wydaje się, że oni coś robią to i tak za tym stoi Duch. Jeśli popełniają błędy to za tym stoi Duch.
Zobaczyłem, że wirus to same dobro dla ludzkości.
Skutki po nim na pewien czas będą doskonałe, aż pojawi się potrzeba dalszego rozwoju ludzkości.
Będzie musiało umrzeć wielu ludzi.
Słabi fizycznie jeśli się nie  uchronią umrą.
Słabi duchowo poprzez lęki i strachy sprowadzą do siebie śmierć.
Wirus atakuje głownie słabych fizycznie o obniżonej odporności głownie starsze osoby.
Zobaczyłem, że i ci młodzi co umierają to wiekiem są młodzi, ale ich organizmy są już wyniszczone przez różnego rodzaju używki czy antybiotyki.
Wirus jest jakby sitem, wiejadłem, przez które ludzkość zostanie przesiana.
Z czasem ten koronawirus stanie się integralną częścią ludzkości.
Uodpornimy się na niego i będziemy z nim żyli w symbiozie.
To co dla nas będzie normalne będzie wrogiem dla innych istot cielesnych, które przybędą na ziemię.
Duch dba o ludzkość i wyposaża ludzkość w broń biologiczną.
To tak jak konkwistadorzy przywieźli do nowego świata niewidzialne choroby, które zdziesiątkowały tubylców, którzy nie byli odporni na taki rodzaj bakterii na jaki konkwistadorzy w ogóle nie reagowali.
Jeszcze jest druga strona tego koronawirusa.
Uodporni nas na samego siebie i na jego mutacje z tego powodu, że przybędą też do nas istoty cielesne z kosmosu, które żyją w symbiozie z takim rodzajem wirusa, przez co my nie zarazimy się od nich.
Są to inne istoty od tych co nie będą miały takiego wirusa.
Te istoty posiadające wirusa będą nam przychylne i troskliwe.
Istoty nieprzychylne dla nas nie są odporne na tego wirusa.
Wnikając w temat wygląda na to, że wirus pochłania i jest agresywny dla tych co żyją w niskiej wibracji.
Istoty na wyższej wibracji żyją z wirusem w symbiozie.
To taki pancerz, zbroja, tarcza obronna.
Najsłabsi ludzie umrą.
Ci co pozostaną zmienią się i staną się silniejsi i zmieni im się mentalność.
Inny rodzaj świadomości, która otworzy umysły na kreatywność, rozsądek, rozum, rozwagę, mądrość, roztropność czyli silne wysokie wibracje płynące od Ducha.
Znikną niskie wibracje, które teraz powszechnie się objawiają chociażby fake newsy.
Ziemia jest zalana fałszywymi wiadomościami co prowadzi do dezorientacji i wprowadza ludzkość w wibracje o niskiej częstotliwości.
Pokazano mi, że wprowadzenie wirusa na świat było zamierzeniem Ducha, który poprzez Zarządców a ci poprzez szereg pomniejszych z personelu zarządzającego sektorami, układami i planetami wpłynęli na pewnych ludzi w pewien sposób i mamy na arenie światowej koronawirusa, który oczyści ludzkość a wielu wzniesie się na wyższe wibracje.
Te istoty wyższe to doskonali stratedzy, wiedzą gdzie i co ruszyć by zmienić oblicze świata i mentalność ludzi.
Wzmocnią ludzkość i sprawią, że będzie bardziej odporna na to co przyjdzie z kosmosu.

Zanim to się stanie umrze dużo ludzi z powodu powikłań po wirusie lub w trakcie a także poprzez zamieszki i niepokoje.
To wszystko musi się stać i musi nadejść, ale potem opadnie kurz i pojawi się słońce i piękna pogoda.
Wielu zmęczy się strachem i będą szukać kreatywnych rozwiązań.
Ci co rezonują na wyższych poziomach jeszcze bardziej będą wibrować i wchodzić na jeszcze wyższe poziomy świadomości, która jest niezbędna w kontakcie z Duchem.
Na razie to tyle co zobaczyłem w ostatnich dniach.

 

 

WISZĄCY NA LATARNIACH

Dzisiaj chcę podzielić się wizją jaką miałem jakieś 4-5 lat temu.
W medytacji zobaczyłem, że jadę samochodem gdzieś w Polsce.
Zobaczyłem, że na każdej latarni w mieście wiszą martwi ludzie.
Zdziwiłem się, że w 21 wieku taki barbarzyński zwyczaj w cywilizowanym kraju.
Ciała wiszące na latarniach były w idealnym stanie, jedynie martwe.
Widziałem jak rodzice pokazywali dzieciom te ciała i z radością ich pouczały, informowały ich o tym dlaczego wiszą te ciała na latarniach i że to bardo dobrze, że działa to oczyszczająco.
Dla mnie wtedy to było coś nie pojętego.
Przemieszczałem się przez miasto samochodem, potem na pieszo.
Poinformowano mnie, że to są ludzie, którzy rządzili polską i doprowadzili ją do takiego stanu, że pojawiła się jakby z cienia nowa władza.
Partii politycznych było dużo, ale nagle utworzyła się nowa partia złożona z młodych ludzi.
Władza składająca się z młodych ludzi, którzy nie byli znani.
Znali technologię, powodującą, że ciała nie gniły ani się nie psuły.
Stara władza ponoć coś zrobiła co bardzo zdenerwowało populację polaków.
Nowa władza wybiła się na błędach starej.
Wytłumaczyli bardzo logicznie i sensownie polakom, że wieszanie na latarniach członków tej starej partii to czyn chwalebny, oczyszczający i doskonały, niezbędny do oczyszczenia i rozpoczęcia życia w dobrobycie duchowym i materialnym.
Ludzie wyłapywali każdego członka tej partii nawet najmniejszego i wieszali go na latarni wzdłuż dróg w Warszawie.
Wtedy byłem w Warszawie, nie wiem jak w innych miastach.
Widziałem jak jakaś mama tłumaczyła dziecku, że to są ludzie, którzy doprowadzili Polskę na skraj przepaści, ale nagle przyszli młodzi ludzie bardzo elokwentni i wykształceni z wielką wiedzą i przetłumaczyli polakom co ich czeka kiedy stara władza zostanie przy władzy.
Mieli ze sobą technologię i wszystko co robili było jakby popierane przez „boga”.
Było mnóstwo znaków,  „cudów” popierających nową władzę.
Ogólnie społeczeństwo się cieszyło i pokazywało dzieciom wiszących tłumacząc, że wydarzyło się zbawienie Polski.
Zorientowałem się, że ci młodzi to „błękitni”.
Jeśli dobrze pamiętam to tak też ich partia się nazywała,  Błękitni.
Istoty inkarnowane, w ciałach ludzkich, ale pochodzenia pozaziemskiego.
Nie wiem jak było w innych krajach widziałem tylko Polskę.
Oni bardzo chcieli by ludzie sami wieszali poprzednią władzę.
Wszystko doskonale wytłumaczyli tak, że każdy wydający najmniejszego członka tej partii czuł się jak bohater.
W społeczeństwie było bardzo dużo „pozytywnych emocji”.
Przebywałem w tym świecie i nie mogłem pojąć co musi się wydarzyć, że cywilizowany karaj posunie się do takiego czyny.
Zrozumiałem, że to „błękitni” elokwencją, charyzmą, mądrością, roztropnością i rozwagą przejmą władzę w Polsce i przekonają społeczeństwo, do takiego chwalebnego czynu.
Wszyscy Polacy będą dumni z tego, że powiesili nawet swoich członków rodzin, którzy byli w tej partii.

Nie pisałem o tym publicznie przez tyle lat i teraz zrozumiałem, że przyszedł czas by to opisać.
Jeszcze kilka miesięcy temu jak mówiłem w rozmowach prywatnych , że idzie zaraza to ludzie się dziwili.
To było nie do pojęcia, teraz to rzeczywistość.

Po prawie 5 latach medytując zastanawiałem się skąd znam te wieszanie na latarniach.
Skąd technologia mumifikująca ludzi tak, że się nie psuli wisząc na latarniach.

Dwa dni temu zrozumiałem medytując, że widziałem tą technologię już na innym świecie.
Był bardzo pokojowy, ale został zaatakowany i prawie zniszczony.
„W cudowny sposób” przetrwał, ale obecnie jest to świat militarny, rządzony przez kilka frakcji i trzęsie tym sektorem wszechświata.
Z ludu pokojowego przeistoczyli się w lud militarny, wojowniczy i bardzo niebezpieczny.
Siła jaka się w nich wytworzyła uratowała ich i teraz tylko siłowo rozwiązują swoje problemy, ale natknęli się na jeden problem, którego nie mogą rozwiązać siłą i szukają rozwiązania. Póki co skutecznie niszczą silne militarne cywilizacje żyjące z niszczenia światów.
Tak jak Rzymianie pozostawiali za sobą krzyże tak oni wieszają przegranych na latarniach w miejscach publicznych.
Obecnie są bardzo silną i zdyscyplinowaną rasą istot a jednocześnie bardzo wyrafinowaną.

 

KORONAWIRUS ZARAZA

Z pewnego powodu nie piszę wpisów od 3 lat, ale żyję i mam się dobrze.
Rozpocznę wkrótce dzielenie się tym co doświadczam.

Dzisiaj jednak chcę podzielić się moim doświadczeniem z tym co obecnie się dzieje na świecie.
W kwietniu-maju tamtego roku w medytacji usłyszałem takie zdanie:
„idzie zaraza, jedz po ludziach”.
to był głos po polsku i zaraz potem poszedł przekaz na poziomie zrozumienia.
To taki inny rodzaj głosu, zrozumienie,, nazywam to winrar bo się wgrywa i potem rozpakowuje.
Info, że jedyną skuteczną obroną przed tą zarazą będzie silny system odpornościowy organizmu.
Zanim opanują ten wirus minie dużo ziemskiego czasu.
Nie jest to kwestia tygodni a nastu miesięcy.
Szczepionka może i jest jak niektórzy twierdzą, ale zanim ją się użyje do tego czasu umrze dużo ludzi, którzy mogli by żyć gdyby  zbudowali sobie silny system odpornościowy.
Silny system odpornościowy proszę nie mylić ze zdrowym jedzeniem.
System odpornościowy buduje się latami nie jest to kwestia dni, bardziej wielu miesięcy a im więcej czasu tym lepiej.
„Idzie zaraza, jedz po ludziach„.
Znam i rozumiem te frazes, przemawia do mnie bo w wieku 18 lat przeżyłem kilka miesięcy głodu.
Po prostu mieszkałem sam bo babcia z którą mieszkałem zmarła i zostało mi 4 miesiące do ukończenia szkoły i nie było już sensu przeprowadzać się do rodzinnego miasta, tym bardziej, że to już było ostatni rok nauczania.
Jedyną nadzieją na jedzenie w ciągu dnia to były kęsy kanapek kolegów.
W tamtych czasach nie było zupek w proszku itp.
Mieliśmy zwyczaj siadania na przerwie w korytarzu przy ścianie i ja wtedy podchodziłem do każdego kto jadł, a jedli wszyscy i prosiłem o gryza. W ten sposób zjadałem mniej więcej 20 gryzów, co było niezłym już posiłkiem.
Koledzy znali moją trudną sytuację, bo przez jednego z nich straciłem szkolną kartę obiadową i chętnie dzielili się ze mną już jedzoną kanapką.
Dopiero po latach usłyszałem, że to był celowy zabieg w moim życiu wyższych istot bym jedząc „gryzy” już jedzonych przez kolegów kanapek wchłaniał też ich ślinę.
W ten sposób zaszczepiłem się na różnego rodzaju bakterie i wzmocniłem system odpornościowy.

Kilka lat wcześniej wpadłem pod lód, wykaraskałem się i z młodzieńczej głupoty nie przebrałem się tylko chodziłem przez 8 godzin mokry na mrozie bo bawiłem się z kolegami na zamarzniętym jeziorku.
Potem maiłem wiele jeszcze sytuacji gdzie mój system odpornościowy musiał sobie radzić i wzmacniać się.
Praktycznie przestałem w ogóle chorować nawet na zwykłe przeziębienie.
Kiedy byłem w ciężkiej depresji stany chorobowe wróciły, ale po wyjściu z depresji już ani razu na nic kompletnie nie zachorowałem.
Jako dziecko jadałem prosto z pola rzodkiewki, z drzew morwy bo nie było czasu wracać do domu bo zabawa jest lepsza niż jedzenie.
Od kilku dni dostaję różne info na temat obecnego wirusa.
Jak już jego siła wzrosła to pomyślałem sobie no to jest ta zaraza.
Wtedy usłyszałem „koronawirus to pikuś za nim idą cięższe czasy”.
Mam tak, że mówią do mnie czasami bardzo prostym, pospolitym językiem.
Jest powszechny trend by siedzieć w domu, może i jest dobry, ale po skończeniu kwarantanny kiedy ludzie wyjdą na ulice, to byle wiaterek i 80% polaków będzie przeziębionych itp.
Siedzenie w domu obniża odporność.
Zwiększa się spożycie jedzenia i organizm nie radzi sobie z taką ilością jedzenia.
Brak słońca, naturalnej i najlepszej witaminy D3, która właśnie zwalcza wirusy i podnosi odporność, ten brak spowoduje ogólne osłabienie ludzi.
Dzisiaj rano medytowałem i usłyszałem, że kwarantanna domowa osłabi odporność organizmu, ale największe żniwo zbierze STRACH.
W trakcie medytacji wyjaśniono mi to tak.
Jezus powiedział tak i zostało to zapisane w
Ew.Mateusz 10:39 Biblia Warszawska
Kto stara się zachować życie swoje, straci je……..”

Nie będę się rozpisywał i dużo wyjaśniał ci co mnie znają zrozumieją.
STRACH przed utratą życia, obniża wibracje człowieka przez co zagęszcza się ludzkie ciało.
Gęstsze ciało obniża odporność i wprowadza organizm w stan chłonięcia ciemności a spirala ciągnie w dół.
Światło nie dociera, w umyśle mieszkają tylko lęki i obawy, strachy i frustracje i pada cały system odpornościowy człowieka.
Dlatego Azjaci uważają, że jak człowiek jest chory to zaburzył swoje pole energetyczne a osłabione, zaburzone pole energetyczne człowieka
objawia się fizycznymi chorobami.
Jakiś czas temu wyższa istota w rozmowie z nią na temat wzorów życia powiedziała mi tak:
„Ludzie chcą być zdrowi, szczęśliwi i długo żyć, a robią wszystko by być, chorymi, nieszczęśliwymi i krótko żyjącymi”.

Podzielę się czymś osobistym. Kilka lat temu otrzymałem info, że jeśli zastosuję się do pewnych wzorców to będę żył na tej ziemi w tym życiu 138 lat czyli odejdę w roku 2104 bo jestem z roku 1966.
Na dodatek nie umrę tylko odejdę bo do tego czasu wiele zmieni się na ziemi, ale nie chciano mi tego wyjaśniać bo jeszcze nawet nic nie pojmujemy z tej „technologii” która zostanie objawiona z góry.

Dzisiaj rano dostałem info, że zaraza, wirus jest sprawdzianem poziomu świadomości ludzkości.
Słabe umysły wizualizują i generują strach.
Silne są sprawdzane czy mają choćby cień lęku czy obawy nie mówiąc już o strachu.
Kilka procent ludzi na ziemi żyje w mocno rozwiniętym ciele duchowym prawie na płaszczyźnie duchowej i są właśnie testowani.

Wiele razy pisałem, że dla mnie Jezus to jest inkarnowana mądrość, rozum, rozsądek, rozwaga, boska część zwana Synem.
To On działa i tworzy, stwarza i testuje, próbuje i udoskonala a co słabe próbuje wzmocnić, a co bezużyteczne usuwa.
O Nim napisano w ewangelii Mateusza 3:12 Biblia Warszawska
W ręku jego jest wiejadło, by oczyścić klepisko swoje, i zbierze pszenicę swoją do spichlerza, lecz plewy spali w ogniu nieugaszonym.

Co ciekawe to ten reset odbywa się prawie dokładnie co 100 lat.
1920, 1820,1720 i tak w dół.
Czyli szkoła działa, uczą się inkarnowane istoty i są sprawdzane.
Przy takiej zarazie testowane są 2 grupy istot uczących się.
Ci co panują nad umysłem i nie znajduje się w nich nawet cienia lęku itp.
Oraz ci co potrzebują takiego doświadczenia ponieważ ich następne wcielenie będzie na światach totalitarnych gdzie nie ma nawet cienia wolności osobistej.
Są takie światy.
Piszę z własnego doświadczenia bo w ostatnich latach wniknąłem częściowo w swój zapis i odkryłem zablokowane poziomy poprzednich wcieleń. Rozpoznałem te światy, tych którzy tam rządzą ich system itp.
Dzisiaj po 3 latach inaczej patrzę na polityków, biznesmenów, korporacje i systemy zarządzania masami.

Cały ten świat jest szkołą dla wielu istot.
To taka mocno zaawansowana szkoła.
Dla nas jest to gigantyczna szkoła, ale dla istot wyższych może to być pikuś, coś małego, peryferia.
Rozmiar, bogactwo to tylko granice w słabym umyśle, który myśli, że to jest wielkie i nie pojęte.
Dla wyższych istot, które są zarządcami tego planu rzeczywistości ten świat to pikuś, ale prawie  z drżeniem patrzą i spoglądają na światy ponad nimi, które nawet nam w okruchu nie objawiono.

Nad wszystkim z za kulis czuwa i zarządza Duch, który ogarnia wszystko i to co robi wydaje się złe, ale ma to swój cel.

Wpis ten piszę już kilka dni.
Przed wczoraj dostałem taki „winrar” , rozpakowałem i mocno się zasmuciłem.
Ale dostałem info, że przystosuję się.
Już nie wrócimy do świata sprzed kilku miesięcy.
Tak jak pisałem to nie kwestia tygodni, widzę raczej jesień przyszłego roku i to nie do końca.
Będą mutacje, powikłania o jakich jeszcze nie wiadomo.
Przypomina mi to łapanie kostki mydła w wodzie, jak się złapie to się wysmykuje i tak dalej.
Żyjący z miesiąca na miesiąc wyjdą na ulice po pieniądze i żywność.
W grupach będą wymuszać oddanie pieniędzy, telefonów, kart itp.
Bezradność służb ośmieli ich do działania.

Niedługa przyszłość.

Pojawi się na ziemi człowiek, istota inkarnowana, dlatego będę długo żył bo czekam na niego.
Ludzkim językiem mogę powiedzieć, kolega, ale obrał sobie odmienne doświadczenia.
Jeszcze się nie urodził.
„Uratuje” ludzkość, zjednoczy, zrzuci z „nieba wojska niebieskie”.
Geniusz.
Zrobi jeszcze wiele różnych rzeczy.

Zanim to nastanie ludzkość musi być zmęczona, udręczona, przesiana, styl życia zmieni się kompletnie.
Starsi będą wspominać jaka to była kiedyś wolność osobista i robiło się co chciało.
Silni duchowo muszą odejść z tej ziemi, zostanie garstka obserwatorów.

 

 

 

 

JA ŻYJĘ

Ja żyję jak najbardziej 🙂  🙂

Co chwilę dostaję maile z pytaniem co się stało,  że nie piszę i czy żyję.

Odpowiadam krótko na każdy mail, ale teraz jest ich tak dużo, że postanowiłem oficjalnie na stronie napisać.

Po prostu od tamtego roku jestem nadzwyczaj zajęty, czasami to odnoszę wrażenie, że ktoś mi podrzuca sytuacje wymagające pilnego rozwiązania.

Na dodatek realizuję pilny projekt, który już kończę a on mnie mocno angażuje czasowo tak, że nie mam czasu pisać.

Wpis czyta się szybko, ale napisanie jego wymaga silnego skupienia, skoncentrowania i napisania a to czasami zajmuje kilka godzin, a tych godzin obecnie mi brakuje .

A „wolny” czas poświęcam na medytację, czytanie i rozmyślanie.

Co do sprawa tzw duchowych to jestem w ciągłym rozwoju, samoobserwacji, głębokiej introspekcji i doświadczam w tym natłoku zajęć coś co chyba, tak mi się wydaje, nie osiągnąłbym bez zmęczenia psychiki.

Już niedługo za 2 tygodnie wrócę do dzielenia się z moich doświadczeń.

Dziękuję wszystkim i pozdrawiam

mirek

DEPRESJA

Przypominam, że na tej stronie dzielę się swoimi poszerzonymi doświadczeniami.
Nie jestem ani nauczycielem ani doradcą, ani medium ani nie pośredniczę w kontakcie z pełnią świata.
Nie jestem zainteresowany budowaniem jakichś grup czy relacji międzyludzkich.
Przedstawiam jak najszczerzej to, czego sam doświadczyłem i doświadczam.
To, czego doświadczam ale jeszcze nie rozumiem, staram się nie opisywać.

Dzisiaj chciałbym opisać temat depresji.
Sam przeszedłem ciężką depresję i dzięki pomocy Ducha, pod postacią wielu oblicz, doświadczyłem mądrości, jaką Duch przekazuje, a która buduje silną osobowość wpływającą na to, co spotyka w tym świecie, jak i na innych iluzjach Źródła, Stwórcy, Boga, Ojca itd.
Dzisiaj chcę opisać czym jest dla Boga depresja.
Dlaczego wielu wraca z powrotem do depresji.
Oraz przedstawić korzyści, jakie niesie ze sobą odpowiednie podejście do depresji.
Jakieś 2 lata temu przeczytałem, że 75% Polaków ma problemy psychiczne, znacznie odbiegające od normy.
Niedawno przeczytałem, że 1,5 mln Polaków jest w ciężkiej depresji, a do 2030 roku będzie to już depresja jako choroba śmiertelna.
Na temat depresji mogę się wypowiadać, ponieważ osiągnąłem praktycznie już samo dno depresji. To tak, jak ryba w akwarium płynie i płynie, i jest w tym samym miejscu, bo napiera na szybę lub osioł przywiązany do koła młyńskiego chodzi wiele kilometrów dziennie, ale jest w tym samym miejscu, nigdzie nie doszedł.
Dzisiaj nie chcę opisywać ani stanu, w jakim byłem, ani opisywać jak dokładnie z tego wyszedłem.
Chcę się skupić na pewnych narzędziach zwalczających depresję.
Dla mnie depresja to znak, zwiastun tego, że Bóg stworzył odpowiednie narzędzia i warunki, by zadziałało jego narzędzie do przemiany, zwane depresją.
Jeśli nie ma odpowiednich warunków, to nie powstanie depresja.
Wcześniej tylko nieliczni mogli jej doświadczyć, obecnie rzesze ludzi, a za niedługo całe narody doświadczą tego narzędzia przemiany.
Jak zwykle lubię cytować Biblię, więc ją będę cytował.
Mowa o Bogu z Księgi Joba, która jest przesiąknięta bólem i cierpieniem Joba.
Ks. Joba 36:15, Biblia Warszawska
On wybawia cierpiącego przez jego cierpienie i otwiera jego ucho przez utrapienie.

Wygląda na to, że Bóg używa depresji jako narzędzia przemiany do ratowania człowieka, a także do zwrócenia uwagi na to, co chce Bóg, by człowiek robił i w jakim kierunku szedł, tzw. otwieranie ucha przez cierpienie. Czyli depresja zatrzymuje człowieka w tym pędzie i jeśli człowiek właściwie do niej podejdzie, to ona okaże się wybawcą od tego, co się nazywa mozół ludzki.

Tak jak pisałem powyżej, depresja stanie się udziałem całego świata.
Uważam depresję za narzędzie do przemiany, za rodzaj powołania, nominowanie do szkoły życia, ale na innym poziomie niż dotychczas.

Ew. Mateusza 22:14, Biblia Warszawska
Albowiem wielu jest wezwanych, ale mało wybranych.

Depresja to wezwanie dla wszystkich, ale nieliczni z niej wyjdą zwycięsko, większość polegnie.

Jak w fabryce, będą odrzuty produkcyjne tzw. buble.
Dlatego, że świat nie jest przygotowany na depresję i nie rozpoznaje, że to pradawne narzędzie Boga służące do przemiany osobowości, przekonfigurowania DNA.
Mówiąc językiem religijnym: nie rozpoznają czasu swojego nawiedzenia.

Ew.Łukasza 19:44, Biblia Warszawska
I zrównają cię z ziemią i dzieci twoje w murach twoich wytępią, i nie pozostawią z ciebie kamienia na kamieniu, dlatego żeś nie poznało czasu nawiedzenia swego.

Człowiek samotny, bez wsparcia Ducha, zwanego Duchem Prawdy, Duchem Świętym, Dostrajaczem Umysłu itp., nie jest w stanie pokonać depresję i przetworzyć jej energię oraz stać się odpornym na wszelkie przejawy depresji.

Pisałem w książce i wiele razy na tej stronie, że to, czego oczekuje od nas Jezus tzw. Chrystus to, że będziemy zwycięzcą.
Ew. Jana 16:33, Biblia Warszawska
To powiedziałem wam, abyście we mnie pokój mieli. Na świecie ucisk mieć będziecie, ale ufajcie, Ja zwyciężyłem świat.

Objawienie 2:11, Biblia Warszawska
Kto ma uszy, niechaj słucha, co Duch mówi do zborów. Zwycięzca nie dozna szkody od drugiej śmierci.
Objawienie 3:5, Biblia Warszawska
Zwycięzca zostanie przyobleczony w szaty białe, i nie wymażę imienia jego z księgi żywota, i wyznam imię jego przed moim Ojcem i przed jego aniołami.
Objawienie 2:17, Biblia Warszawska
Kto ma uszy, niechaj słucha, co Duch mówi do zborów. Zwycięzcy dam nieco z manny ukrytej i kamyk dam mu biały, a na kamyku tym wypisane nowe imię, którego nikt nie zna, jak tylko ten, który je otrzymuje.
Objawienie 21:7, Biblia Warszawska
Zwycięzca odziedziczy to wszystko, i będę mu Bogiem, a on będzie mi synem.

Są dwie drogi: albo zwyciężyć albo zostać pokonanym.
Trzecia opcja nie istnieje.

Teksty Biblii są pisane w archaicznym języku, często niezrozumiałym, właściwie i zniechęcającym.
W moim przypadku zawiodły wszelkie techniki, jakimi ludzie się posługują przy tzw. chorobach psychicznych.
Miałem świadomość, że osiągam już dno depresji i jestem bliski samobójstwa.
Byłem niesamowicie biegły w negatywnym myśleniu. Potrafiłem przestrzennie widzieć tylko same złe scenariusze.
Emocje negatywne wręcz wstrząsały mną.
Jednak była jedna myśl „Bóg jest sprawiedliwy”, nie rozumiałem jej, była dla mnie bez sensu, ale ona mnie trzymała na dnie i nie pozwalała na zakończenie tego życia. Dawała mi ciekawość, jak mi pomoże Bóg?
Wyjście z depresji to był proces trwający ponad rok.
Pamiętam, że miałem bardzo dużo tzw. wizji.
Najpierw były to religijne wizje, a więc takie swojskie, bo byłem osobą religijną, a potem zwrócono mi uwagę na mądrość, rozwagę, rozsądek, cierpliwość i wytrwałość na to, co istotne i nieistotne. To zmieniło moje podejście do religii.
Często jak o czymś myślałem z obawą lub strachem, to nagle widziałem jakiegoś gościa co do mnie mówił: „Po co w ogóle tak myśleć, jaki jest w tym sens?”. Te słowa mnie sprowadzały na tory rozsądku i rozwagi, które nie zwracają uwagi na emocje.

Pokazano mi muzykę, odpowiednie dźwięki i słuchałem tej muzyki bardzo dużo. Zauważyłem, że pewne dźwięki dają ulgę psychiczną i w związku z tym słuchałem muzyki godzinami. W trakcie tych godzin słuchania mózg był nastrojony na odbieranie osobowych wiadomości pochodzących jakby z innych wymiarów.
Jakieś niewidzialne osoby przekazywały mi swoją mądrość i swój sposób patrzenia na to, co mnie spotyka.
Słuchałem uważnie, rozważałem to, co do mnie mówiono, oddzielałem to co słuszne od tego co niesłuszne, co istotne od tego co nieistotne.

Często to, co nieistotne tworzy w nas wyobrażenie czegoś bardzo istotnego i ważnego.
Muzyka i odpowiednie myślenie z czasem spowodowały, że emocje znalazły się pod kontrolą i już nie miały wpływu na moje zachowanie.

Dzisiaj rozumiem, że musiało się zmienić moje DNA, bo dzisiaj jestem niezdolny do złego myślenia, nie mam lęków, strachu ani obaw.
Dla mnie ważny jest rozsądek, mądrość, rozwaga.
Kiedy te elementy zakotwiczyły się we mnie, wtedy zacząłem coraz bardziej widzieć i słyszeć, jakby mi się zmysły poszerzyły.
Miałem stały i komfortowy dostęp do tzw. istot wyższych, które pokazały mi z czasem, krok po kroku, w jakim świecie żyję, kim jestem, kim byłem i dlaczego tutaj jestem, i że sam, zanim inkarnowałem się na Ziemi, obrałem sobie, że w pewnym wieku uruchomią mi się procesy, które doprowadzą mnie do depresji, by przekonfigurować i przepalić implanty kontrolujące większość ludzkości.

Opis w Biblii dotyczący działania tych implantów wygląda tak:

Ks. Habakuka 2:13, Biblia Warszawska
Czyż nie pochodzi to od Pana Zastępów, że ludy mozolą się nad tym, co pożera ogień, a narody trudzą się nad tym, co nie ma wartości?

Ten Pan Zastępów to na pewno nie jest Bóg, chociaż tak go określa chrześcijaństwo.
To istota z systemu kontroli, działa tak, że ludzie nie działają w zgodzie i nie poszukują tego, co istotne tylko bzdetami się zajmują i postrzegają te bzdety jako coś wartościowego, honorowego, prawego, pobożnego, patriotycznego itd.

To jak myślimy i co cenimy pozycjonuje nas, albo jako ludzi poddanych zmysłom albo jako ludzi świadomych uczestników życia.

Depresja była czynnikiem przykrym i ciężkim umysłowo i emocjonalnie. Zmęczony zapragnąłem zmiany.
Powstać jak feniks z popiołu.
Słuchałem co do mnie mówiono, wybierałem na początku te informacje, które były sensowne, uczciwe, szczere, chociaż emocjonalnie bolesne.
Wiedziałem już, że emocje służą utrzymaniu mnie w systemie niewoli i kręcenia się w kółko.
Z czasem świadomość, wzbogacana coraz to nową wiedzą, zapanowała nad emocjami.
Ceniłem to co logiczne, sensowne, uczciwe, szczere, rozważne, rozsądne.
Trwanie w tych cechach uruchamiało, jakby pozwalało na poszerzenie zmysłów.

Stałem się biegły w heurystycznym spojrzeniu.
Zmieniły się moje poglądy na temat tzw. diabła i boga.

Do tej pory obydwaj byli tworem wg mojej wyobraźni, teraz zacząłem ich postrzegać inaczej, sensowniej, logiczniej, chociaż dalej byli istotami.

Wpojono mi, że strach można wystraszyć, że to istota osobowa.
Wpojono mi, że pech nie istnieje, że nie istnieje zagrożenie, że ważne jest jakie słowa używamy.

Im bardziej byłem przesiąknięty, jak to ja nazywam, filozofią niebios, tym bardziej stawałem się wolny od poglądów, trzymających mnie przedtem w niewoli.

To jak zapalanie żarówek w ciemnym pokoju, im więcej się zapali, tym jaśniej się robi.
Słuchałem muzyki, słuchałem rozsądku, rozwagi itd., opanowałem emocje, stałem się biegły w introspekcji i dołączyłem do tego medytację.

Siadywałem w zupełnej ciszy po godzinie potem po kilka godzin.
Pozwalałem, by natłok zajęć dnia przeleciał mi przez głowę, a potem robiło się cicho i odbywałem podróże w inne światy.

Zobaczyłem, że im więcej medytuję, tym większy mam spokój i opanowanie.
Powielanie bardzo częste tych czynników powodowało, że kompletnie wyszedłem z depresji, a nawet się wzmocniłem.
Cały czas miałem i mam świadomość obecności wyższych istot w moim życiu, które mi pomagają, bo powiedzmy nauczyłem się ich „języka” i dzięki temu już „nie bełkoczę” i można dojść do porozumienia.

Depresje można leczyć farmakologicznie, bo wszystko jest energią, a nastroje są uzależnione od poziomu pewnych pierwiastków w organizmie ludzkim. Ale to tylko osłabianie mocy depresji.
Ludzie „wychodzą” z depresji, a po jakimś czasie wracają. Czas zależy od człowieka i tego, co w nim jest nagromadzone.
Przede wszystkim wracają do depresji ludzie samotni, chodzi mi o samotność bez wsparcia z tzw. „góry”.
Ci, którzy są w pułapce tzw. pobożności, czyli jestem niegodny. I jak myślą, tak im się dzieje.
Brakuje elementów trwania w kontakcie z tymi zdrowymi istotami i taki ożywiony farmakologicznie człowiek z czasem wypłukuje z organizmu substancje farmakologiczne i wraca do „wymiocin swoich”.
Jezus mówił o trwaniu w Nim i o usychaniu bez Niego.

Ew. Jana 15:4-5, Biblia Warszawska
Ja jestem krzewem winnym, wy jesteście latoroślami. Kto trwa we mnie, a Ja w nim, ten wydaje wiele owocu; bo beze mnie nic uczynić nie możecie.
Kto nie trwa we mnie, ten zostaje wyrzucony precz jak zeschnięta latorośl; takie zbierają i wrzucają w ogień, gdzie spłoną.

Ludzie religijni rozumieją ten werset wg własnej wyobraźni jako modlenie się, chodzenie do kościoła, różańce, odpusty, procesje itp. itd.
Jednak zapewniam, nie jest to trwanie w Nim.
Będzie wielu, co będą powoływać się na to, że głosili w imieniu Jezusa itd. jak poniżej, a on im odpowie, że słuchajcie nie znam was, i to jest straszne rozczarowanie uświadomić sobie, że spędziło się życie na czymś, co nie jest prawdą i jest nieistotne.

Ew. Mateusza 7:22, Biblia Warszawska
W owym dniu wielu mi powie: Panie, Panie, czyż nie prorokowaliśmy w imieniu twoim i w imieniu twoim nie wypędzaliśmy demonów, i w imieniu twoim nie czyniliśmy wielu cudów?
7:23 – A wtedy im powiem: Nigdy was nie znałem. Idźcie precz ode mnie wy, którzy czynicie bezprawie.

To, jak myślimy pozycjonuje nas wobec wyższych światów tych tzw. dobrych i tych tzw. złych.
Dlatego bardzo ważne jest ciągłe odżywianie się wartościowym pokarmem, tak jak to robimy z ciałem fizycznym.

Krok po kroku nauczono mnie rozsądku, rozwagi, mądrości, odpowiedniego myślenia. Nauczyłem się, że każdy dzień jest fajny, nie ma czarnej godziny, nie ma pecha, nie ma szczęścia jako rezultatu magicznych zabiegów. Przestałem narzekać, myśleć o starości, o śmierci.
Odnowiłem się w duchu umysłu.
Minęło już prawie 10 lat, a trwam i rozwijam się w stanie wolnego myślenia tzw. wolność synów Boga.

Myślenie, jakość myśli jest bardzo ważne.
Ten Świat jest zbudowany tylko z 3 elementów.
ENERGIA -UMYSŁ- DUCH.
Związek tych 3 elementów daje MATERIĘ.
Uczę się rozszczepiać te elementy, ponieważ osobno są bardzo pouczające.
To tak jak woda składa się z atomów tlenu, co podsyca ogień i atomów wodoru, który się pali, a w związku jako woda, która gasi ogień.

Reasumując, każdy stan człowieka jest wynikiem, sumą, związkiem poglądów i myśli, które tworzą stan chemiczny ciała, w jakim znajduje się umysł.
Pewien zakres myślenia uwalnia od wpływów emocji, emocje są kontrolowane, uwalnia od wpływu poglądów pozycjonujących człowieka wobec wszechświata. Uwalnia od tego, co nam wpojono, a jest w ramach systemu zniewolenia, kontrolowanego przez implanty, jakie człowiek ma zainstalowane w ciele. Odpowiednie myślenie przepala te implanty tak, że nagle człowiek śmiało i odważnie staje przed obliczem Boga bez strachu i wyobcowania. Nie boi się niewiadomego. Jest pełen nadziei, wierzy, że jest nieśmiertelną osobowością zmieniającą tylko skafandry, czyli ciała. W tych wszechświatach Duch porusza się w materialnych ciałach.
Brakuje poczucia winy, człowiek staje się bezkrytyczny wobec siebie, a jednak jest przepełniony rozsądkiem i rozwagą.
Wieczność jest dla niego przygodą życia. Nie trzyma się kurczowo majątku, rodziny ziemskiej itp.
Jest suwerenny, wolny jak tzw. aniołowie w niebie.
Ma poszerzony wzrok i inne zmysły.
To są wszystko elementy siły ducha, silnej psychiki, nie podatnej na wichry poglądów i wierzeń.
Taki bierze udział w wielkiej przygodzie, jaką przygotował Bóg tylko „godnym”, czyli tym, co pozbyli się tych poważnych i powszechnie szanowanych pierdół i bzdetów, które pozornie przybliżają do Boga, a w rzeczywistości nierozsądnych i nie rozważnych, które oddzielają od Boga.

Tak jak nie możemy się najeść i napić do końca ziemskiego życia, tak też nie możemy raz pomyśleć dobrze i żyć w tym myśleniu.
Pijemy i jemy systematycznie i też musimy trwać w myśleniu światłym, to jest gwarancja zdrowego kontaktu ze wszechświatem i tacy nie wracają już do „wymiocin swoich”.

To tak pobieżnie nakreśliłem szkic depresji.

CHWILOWA PRZERWA

W związku z tym, że na stronie jest do mnie kontakt, otrzymuję sympatyczne maile nie tylko opisujące Państwa osobiste doświadczenia, ale też i pytania dlaczego nie ma następnych wpisów.
Pragnę wyjaśnić, że od kilku miesięcy wykonuję pewien projekt, który wymaga prawie 100%-go zaangażowania.
Z tego powodu nie mam czasu na odpowiadanie na maile, a jeśli odpowiadam to z bardzo dużym opóźnieniem, za co przepraszam.

By pisać potrzebuję skoncentrowania i skupienia, a teraz całe moje skupienie i uwaga jest poświęcona na realizację pewnego projektu, którego pewien etap kończy się na początku marca i wtedy zamierzam dokończyć te wpisy, jakie zacząłem jeszcze w tamtym roku, ale nie zdążyłem je napisać.

Dziękuję za wyrozumiałość.

Osoby, które dopiero zaczęły czytać wpisy zadają dużo pytań, na które jest odpowiedź w innych moich wpisach, dlatego tym trudniej mi jest odpowiadać na maile opisując to samo, co już jest w innym miejscu napisane.

Z własnego doświadczenia wiem, że odpowiedzi na pytania przychodzą, ale trzeba być cierpliwym i spokojnym.
Nie raz pragnąłem znać odpowiedź na jakieś pytanie i jak ją otrzymałem, to wydawało mi się, że zrozumiałem, a po jakimś czasie, jak doszła dodatkowa wiedza, to wtedy przypominało mi się, że za szybko dostałem odpowiedź na pytanie, przez co pobieżnie zrozumiałem.
Także pytania są bardzo dobre, ale ci, co odpowiadają, mówię o tych tzw. wyższych istotach, czasami nie chcą odpowiedzieć na pytanie, bo może zostać pobieżnie zrozumiane, a bardziej ich interesuje głębsze uświadomienie tematu z pozoru niepowiązanego, bo to tylko pozór, a potem okazuje się, że ten temat głębiej przygotowuje na przyjecie odpowiedzi.

 

Dzisiaj chcę przedstawić powiedzmy „moje” stanowisko w sprawie tzw. długu pranicznego i karmy.
Piszę w cudzysłowie „moje”, ponieważ nie jestem twórcą stanowiska wobec tych tematów, a raczej zostałem pouczony o tym, jaki jest właściwy stosunek do tego zagadnienia. Zrozumiałem, uświadomiłem sobie, a nadświadomość zapanowała nad tym i wiem, że tak należy traktować te sprawy, jak je poniżej wyjaśnię, mam nadzieję, że zrozumiale, ponieważ pojmuję i rozumiem to powiedzmy duchowo, a brakuje mi słów, by opisać ten powiedzmy styl życia.

Postaram się w najprostszy sposób przedstawić to czego mnie nauczono.
Jest to jeden z elementów PRAWDY, jakiej naucza DUCH za pośrednictwem różnych „narzędzi”, w moim przypadku akurat nauczyła mnie tej lekcji pewna istota nadludzka, która żyje życiem rozwojowym, czyli doświadcza i rozwija się tak, jak pozostałe istoty zamieszkujące jej świat.
To taki ich styl życia, „pogoń” za doskonałością.
U nas stylem życia jest pogoń za pieniądzem, władzą itp.

Niewłaściwy stosunek do tematu długu pranicznego i karmy nie jest przypadkiem, on jest zaprogramowany i każdy, kto wyznaje dług praniczny i karmę na niskim poziomie pojmowania, sam sobą przedstawia, że jest w gronie tzw. recyklingu, czyli system nad nim działa.

Coraz częściej spotykam się w rozmowach, internecie, TV, a nawet w filmach z tym, że promuje się dług praniczny i karmę jako coś oczywistego i tym dyscyplinuje się ludzi.
Mówi się: uważaj co robisz, bo to do ciebie wróci.
Jeśli ktoś ci pomógł, to masz u niego dług, więc jeśli nie chcesz mieć długu, nie proś innych o pomoc itp. itd. Jeśli ty pomagasz innym, to oni mają dług u ciebie.
Słyszę te twierdzenia i poglądy bardzo często.
Nawet ostatnio, oglądając „Gwiazdy Lombardu”, jeden z właścicieli powiedział, że wierzy w karmę i dlatego uczciwie się zachowuje, bo nie chce, by w tym lub przyszłym życiu spotkała go nieuczciwość.
Nawet MARVEL w „Doktor Strange” mocno podkreśla temat karmy.
Na koniec jeden z bohaterów odchodzi, bo boi się, że karma wróci do niego, więc woli nie angażować się w coś tam. Uznał, że dobrze zrobi jak innych zostawi z problemem i niech oni sami sobie radzą, bo jak powiedział: za wszystko trzeba zapłacić i wszystko wróci do ciebie, więc on odchodzi.
Paradoksalnie, jak na ironię losu, wg jego wiary zostawiając ich samych z problemem, by samemu nie płacić, by nie angażować się w problem, to wg jego wiary powinno to samo go spotkać później, czyli ktoś go zostawi sam na sam z problemem.
Za płytko myślał, brak wyobraźni, bał się zrobić coś, bo to do niego wróci, więc zrobił coś, co i tak do niego wróci, zamknięte koło.

Wydaje się, że to jest pętla zdarzeń i nie ma z niej wyjścia, a jednak jest znacznie wyższy poziom, poziom bardziej zaawansowanej KARMY.
Patrząc analogicznie jak w szkole, świat pozostał powiedzmy na poziomie 4 klasy w 10-klasowej szkole KARMY.
A ja właśnie chcę przedstawić 10 klasę KARMY i PRANY.
Twierdzenia na temat KARMY i DŁUGU PRANICZNEGO, jakie są obecnie na świecie, reprezentują bardzo niski poziom i brakuje im rozsądku oraz wiedzy z poziomów wyższych.
Ludzie tego słuchają i wnika to w ich umysł, a człowiek posiadający tylko umysł jest bardzo podatny na manipulację.
Wiedza to informacja, wnika w umysł.
Świadomość to wiedza świadoma, jak sama nazwa mówi.
Świadomość rozróżnia co jest właściwe, a co nie, z wiedzy jaką otrzymuje.
Nadświadomość to wiedza władcza, ponad świadomością, zarządza energiami oraz kontroluje inteligentne siły, które chcą manipulować, w naszym przypadku nami ludźmi.

Jak wiele razy wspominałem, Biblia jest dla mnie cenną księgą, ponieważ zawiera w sobie diamenty prawdy.
Biblii nie da się zrozumieć na poziomie świadomości, a tym bardziej umysłem.
Do napisania Biblii zaangażowała się grupa istot posługująca się minimum nadświadomością, bo to jeszcze jakoś tam przemawia do ludzi.
Umysł i świadomość nie potrafią odczytywać holistycznie i gubią się, i zniekształcają wiedzę, jaką przekazują te istoty.
Dlatego często cytuję Biblię, bo zawiera cenne diamenty prawdy, istotnej wiedzy prowadzącej do wolności Synów Bożych, wolności inaczej zwanej suwerenność. Niepodatność na nic, a władza nad pełnią. To taka 10 klasa KARMY i PRANY.

Na poziomie wiedzy i świadomości tak zgadzam się z tymi twierdzeniami.
Dług praniczny istnieje i karma do nas wraca zawsze.
Nawet jest to zapisane w Biblii.

List do Galacjan 6:7, Biblia Warszawska
Nie błądźcie, Bóg się nie da z siebie naśmiewać; albowiem co człowiek sieje, to i żąć będzie.
Nic tylko karma.
To, co robisz do ciebie wróci.
Święta prawa i jeszcze raz prawda, bardzo poważnie piszę.
Całe chrześcijaństwo na tym stanęło i utknęli jak w grząskim bagnie.
Bo nie zauważyli innych świętych słów z Biblii, mówiących o stosunku Boga do pewnych ludzi.

Spójrzcie poniżej, zwróćcie uwagę co mówią te wersety.

2 Ks. Samuela 22:27, Biblia Warszawska
Ze szczerym postępujesz szczerze, Z przewrotnym surowo.

Psalm 18:26, Biblia Warszawska
Z pobożnym obchodzisz się łaskawie, Z nienagannym postępujesz nienagannie.

Psalm 18:27, Biblia Warszawska
Z czystym okazujesz się czysty, A z przewrotnym postępujesz przewrotnie.

CO CZŁOWIEK SIEJE TO ŻĄĆ BĘDZIE, czyli KARMA.
Bóg reaguje na wiarę człowieka zgodnie z poziomem wiary tego człowieka, jak powyżej.

Na poziomie wiedzy i świadomości tak zgadzam się z tymi twierdzeniami.
Dług praniczny istnieje i karma do nas wraca.
A że posługuję się nadświadomością, to ja zarządzam energią praniczną i karmą, i nie wierzę w to, że pomagając innemu on u mnie zaciąga dług, a jeśli coś zrobię, nawet dobrego, to mnie to samo spotka, bo to do mnie wróci, nie, nie wierzę, bo to co robię, robię z innych pobudek.

Właśnie te inne pobudki decydują o poziomie KARMY i PRANY, i to one wprowadzają człowieka podzielającego ich poglądy na 10 poziom szkoły.

Nie wierzę w KARMĘ i PRANĘ tak, jak wierzą powszechnie ludzie, a te ich wyznanie jest nacechowane strachem i mocno ograniczone.

Nie wierzę, ponieważ „CO CZŁOWIEK SIEJE TO ŻĄĆ BĘDZIE” i zacytowane ostatnie trzy wersety z Biblii popierają mnie na poziomie nadświadomości.
Wierzę w BEZINTERESOWNOŚĆ i MIŁOŚĆ BEZWARUNKOWĄ, i to sieję i taki jestem.
Bóg z bezinteresownym jest bezinteresowny i zawsze ma do nas miłość bezwarunkową.
W Jego miłości do nas nie ma cienia warunków.
Istoty nadludzkie często bezcielesne mają większe doświadczenie z Bogiem, bo też i są zdecydowanie starsze, nie tylko wiekiem, ale i doświadczeniem.
Te istoty pokazały mi rożne poziomy i warstwy świadomości oraz to, że Bóg reaguje na nas zgodnie z naszym poziomem wiedzy, świadomości lub nadświadomości.
Jeśli wierzymy w dług i karmę, to nas to w co wierzymy spotka, bo jak w powyższych wersetach, co człowiek sieje to żąć będzie, bo Bóg z człowiekiem postępuje tak, jak człowiek wierzy (czyli według wiary).
Więc polecam wzbogacić wiedzę i uświadomić sobie, że jest coś takiego jak BEZINTERESOWNOŚĆ i MIŁOŚĆ BEZWARUNKOWA, i jeśli to człowiek sobie uświadomi, to nadświadomością zapanuje nad emocją, która wiąże się z wiarą, pozostającą na poziomie strachu pranicznego i karmy, jak dla mnie negatywną emocją.

Sieję BEZINTERESOWNOŚĆ i MIŁOŚĆ BEZWARUNKOWĄ powiązane z ŻYCZLIWOŚCIĄ do ludzi i istot nadziemskich cielesnych i bezcielesnych tych, co mi sprzyjają i tych, co chcą mi zaszkodzić, i co sieję, to do mnie wróci, więc, sieję wyższe wartości i siły duchowe, wyzwalające człowieka spod nieświadomości, jaka jest na rękę tym istotom, które „zachorowały” na chciwość i pozbawiły się miłości do innych na rzecz samolubstwa.

Wg mnie wiara w BEZINTERESOWNOŚĆ, MIŁOŚĆ BEZWARUNKOWĄ i ŻYCZLIWOŚĆ jest wyższym poziomem świadomości KARMY i PRANY, i przynosi człowiekowi wyższy poziom istnienia, i jest bardziej korzystna, niż tylko pozostanie na poziomie dobrych i złych uczynków, i życie pod ich wpływem.
Pomagam ludziom nie oczekując od nich pomocy ani zapłaty. Widzę głupotę, brak rozsądku u ludzi, a jednak cieszę się z ludzkości takiej, jaka jest i nic złego jej nie życzę, bo taki mam charakter, a nie dlatego nie życzę, bo ta nieżyczliwość do mnie może wrócić.
Jak widzicie Bóg to tajemnicza istota, postępuje z człowiekiem zgodnie z tym, jaki człowiek jest i w co wierzy, coś jakby lustro.
Dlatego szukam wyższych poziomów nadświadomości.
Jeśli staniemy się BEZINTERESOWNI i będziemy żyć i oddychać MIŁOŚCIĄ BEZWARUNKOWĄ to BEZINTERESOWNOŚĆ i MIŁOŚĆ BEZWARUNKOWA stanie się naszym udziałem, jak w lustrze będzie nas „prześladować”.

Nadświadomość to jak urządzenie do rozmagnesowywania tych, co się spięli, czyli namagnesowali się rożnymi poglądami i żyją pod ich dyktando.
Nadświadomość mówi: ok, tak jest, ale jest jeszcze coś ponad tym, i jak człowiek jest uczciwy i szczery, to mu to pokaże, to, co go uwalnia, dodaje skrzydeł i czyni suwerennym.

Człowiek świadomy, raczej wg mnie tkwiący w nieświadomości, czyli mający nie uporządkowaną wiedzę, będzie siedział, żył w strachu uczynków i nie osiągnie celu wolności Synów Bożych.

Tak obrazowo, człowiek nieświadomy, tylko z wiedzą, z 4 klasy, to taki co tylko zna z matematyki dodawanie, mnożenie, dzielenie i tym rozwiązuje wyższą matematykę. A wyższa matematyka to całkiem inne wzory.

Wydaje mi się, że wyjaśniłem zrozumiale.
Reasumując, w skrócie KARMA i PRANA wracają do nas wg naszej wiary i poziomu, na jakim jesteśmy, więc bardzo ważne i zdrowe dla człowieka jest, by posiadać takie urządzenie do „rozmagnesowywania” jak BEZINTERESOWNOŚĆ i BEZWARUNKOWĄ MIŁOŚĆ nie oczekującą rewanżu.
Wyższe istoty, te świetliste, są na wyższym poziomie nadświadomości i nawet coś więcej, i one mają już tak rozwinięty charakter, że to co robią robią doskonale. Na tym poziomie one nawet nie pomyślą, że mogą robić źle, ale nie dlatego, że wierzą, że te zło wróci do nich. Taki tok myślenia jest dla nich obrzydliwością, to my ludzie możemy tak myśleć, ale to znowu koło zamknięte, bo jednak to zło wraca do człowieka.

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: